#10YearsofAdamLambert

Dziś szczególny dzień w fandomie. Dziś mija 10 lat od występu Adama dla większej publiczności, przy kamerach- wziął udział w castingach do ówczesnej,8 edycji American Idol i od tej pory jest jak huragan nie do powstrzymania. 

Przez te wszystkie lata byliśmy świadkami, jak rozwija się jako solowy artysta, a kilka lat później jako i także ,,wokalista pomocniczy” dla Queen. Dziś wszyscy w social media wspominamy te lata, nasze ulubione występy, cytaty, koncerty; na których mieliśmy okazję być. Wspominamy także te piękne momenty z naszego fanowskiego życia stricte związane z Adamem (takie jak np. zdobycie autografu,spotkanie, dotknięcie rąk na radio GaGa…). Oraz gorąco  mu dziękujemy za to,że jest. Po prostu. 

Adam- ,,Bohemian Rhapsody” 2009

Adam- ,,Bohemian Rhapsody” 2018 ( z 2019 jeszcze nie mamy, trasa latem 😉 ) 

Was zachęcamy do wypowiadania się na naszym fanpage na facebooku, a w tym newsie możecie przeczytać wypowiedzi naszej ekipy 🙂 . 

IVAA

Moja przygoda z Adamem zaczęła się dość przypadkowo, dość hm dziwnie. Pamiętacie tą wojnę pt. ,, Adam kopiuje Billa z Tokio Hotel” ? Ja wtedy byłam po tamtej stronie mocy i – tu przyznam się z ręką na sercu też krzyczałam ten wtedy popularny slogan. Omijałam Adama  szerokim łukiem. Z tego wszystkiego nie mogłam go nawet słuchać w radiu, a WWFM grali tak samo często jak GT! Mama zapowiadała,że się  w nim zabujam. Myślałam sobie,że żartuje. DO CZASU. Pewnego gorącego letniego dnia pamiętnego 2010 zobaczyłam TO w telewizji: 

…i przepadłam. Dalej poszło jak z górki: wielki searching w internecie kim on dokładnie jest, szukanie artykułów,plakatów po koleżankach itp. Na gwiazdkę tamtego roku dostałam album FYE i przez następne lata moja miłość do Adama rosła z każdym dniem. Zaznajamiałam się z jego przeszłością,idolem, w 2012 dołączyłam tutaj 😀 ( wtedy byłam tylko ja i Greenka). Pierwsze nieprzespane noce, koncerty..no właśnie. Koncerty. Bardzo bolało, bardzo, jak nie mogłam jechać do Wrocławia. Ale powiedzmy,że ,,odbiłam to” będąc 3 lata później w Krakowie. Potem byłam w Szczecinie,Warszawie, Oświęcimiu,Łodzi,Berlinie. Wszystkie koncerty przeżywałam z najlepszego miejsca- czyli z barierki oraz spod sceny (tu mowa o Łodzi). Przeszłam chyba przez wszystkie etapy szaleństwa,żeby móc być na koncercie, tzn. spałam w pociągach, jechałam całą noc, spałam na dworcu, pod areną. Dla kogoś może to być chore i nienormalne,ale dla kogoś,kto jest diehard glambertem nic i nikt nie powstrzyma,nawet od najdzikszego pomysłu. Od 3 lat także pracuję dniami i nocami,żeby móc dalej jeździć na koncerty, móc realizować swoją drogą ( 😀 ) pasję. Co wprawdzie nigdy się z Adamem nie spotkałam i liczę na to,że się ten status zmieni, ale: zaliczyłam dotknięcie jego ręki, w Berlinie na STL usłyszał,że ktoś go przekrzykuje ( 🙂 ) ; mam z nim zdjęcia dzięki pro fotografom.

(jedno z nich: foto z muzyka.interia.pl ; relacja z koncertu)

Mam nadzieję,że niedługo będzie zdjęcie, jak stoimy razem,bez zbędnych rekwizytów : ] .

W domu mam specjalną gablotkę, gdzie trzymam wszystko,co mam z Adamem. Lecz to jest najcenniejsze z mojej kolekcji. Jego autografy zdobyte przez fan mail oraz innymi kanałami.

Po dziś dzień Adam jest najważniejszą osobą w moim życiu, dzięki niemu mam wielu glamfriends nie tylko w Polsce, ale i także za granicą. Jego muzyka pomaga mi w wielu stresujących sytuacjach i dołkach, jeśli mnie takowy łapie. I na następne 10 lat i dłużej życzę mu jak najlepiej. Jest dla milionów z nas aniołem z głosem nie do podrobienia. Dziś dziękuję mu za to,że po prostu jest. I czekam na #AL4. Na nowe przygody koncertowe. Na wszystko nowe.

ANNIE

Moja przygoda z Adamem zaczęła się w przerwie między 2 a 3 erą, we wrześniu 2014. Nic szczególnego się wtedy nie działo, Adam był po letniej trasie z Queen po USA i nic nie zapowiadało wielkiego sukcesu, który miał osiągnąć w Polsce zaledwie rok później. Zaczęłam słuchać jego piosenek, oglądać wywiady, szukać zdjęć – przez pewien czas miałam obsesję na punkcie ery GlamNation. Queen był mi oczywiście znany, ale nie zdawałam sobie sprawy z wagi współpracy Adama z Brianem i Rogerem. To był jednak dla mnie szczęśliwy rok, bo nagle pojawiło się ogłoszenie o koncercie w Krakowie. I w sumie od tego momentu wszystko potoczyło się lawinowo. Dostałam na święta płyty CD FYE i Trespassing. Adam ogłosił nadchodzące TOH. Odbył się wspaniały koncert w Krakowie. Wydane zostało Ghost Town. Jakoś w międzyczasie nawiązałam kontakt z ekipą adamlambert.eu i zaczęłam tłumaczyć wywiady. Później najdłuższy wyjazd na koncert w mojej karierze – do Szczecina na Eska Music Awards. Następnie wymarzony koncert w Warszawie w ramach TOH Tour, gdzie stałam przy barierce, dokładnie przed głośnikiem, na którym często stawał Adam. Nie zapomnę zwłaszcza „Welcome to the show” na żywo – do teraz jest to moja ukochana piosenka. 

W końcu Oświęcim i Life Festival, gdzie w strugach deszczu po raz ostatni widziałam Adama z Queen na żywo.
Adam bardzo się zmienił przez te prawie pięć lat, i ja także. Nie jestem już tak szalona jak kiedyś, na wszystko patrzę z większym dystansem, ale nadal uważam się za fankę.  Podziwiam jego podejście do wieku spraw i – unpopular opinion! – cierpliwie czekam aż wyda następny album. Cieszę się ogromnie z sukcesu, jaki odniósł w Polsce z TOH i jestem dumna, że miałam w tym jakiś drobny udział. 

Na tę okrągłą rocznicę życzę mu sukcesów i radości z tworzenia, aby w jego muzyce nadal można było znaleźć coś więcej niż tylko chwytliwą melodię. A dla nas, jako jego fanów, dużo cierpliwości i wzajemnego szacunku, abyśmy mogli tworzyć jedną wielką Glambercią rodzinę ❤️

VIDEO

GAGDA

Jestem fanką Adama już dziewięć lat. Miałam szczęście widzieć go na żywo we Wrocławiu, Pradze, Krakowie, Warszawie, Szczecinie i Oświęcimiu. Zdobyłam jego autograf, kiedy czekałam pod hotelem i pamiątka ta wisi dumnie na mojej ścianie. Jestem jedną z adminek na wciąż rozwijającej się i znanej stronie o Adamie. Biorąc to wszystko pod uwagę, moje fanowskie życie było zdecydowanie szczęśliwe i pełne wrażeń. Lecz najważniejsza w tym wszystkim jest dla mnie muzyka Adama. To, jak z nią dorastałam, jak towarzyszyła mi w trudnych i radosnych momentach życia, jak inspirowała mnie do bycia kreatywną. Sam Adam otworzył moje oczy na innych ludzi i pomógł zaakceptować mi samą siebie, co wcale nie jest łatwym zadaniem. Moja miłość do Adama ewoluowała i choć lata mojej szaleńczej, bezgranicznej pasji minęły, to wydaje mi się, że nasza obecna relacja jest jeszcze bogatsza, bo jest w niej pewna dojrzałość, która przychodzi z wiekiem. Nie mogę również zapominać o tych wszystkich cudownych osobach, które poznałam, mówię tu szczególnie o Iwonie i Ani, moich towarzyszkach na licznych koncertach, a z którymi wciąż jestem w świetnym kontakcie.
Mam nadzieję, że karierą Adama będziemy się cieszyć jeszcze przez dekady, a nowa era jego muzyki będzie wielkim sukcesem. I dziękuję wam wszystkim za tą przygodę!


Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.