Loading

Tłumaczenie wywiadu z brytyjskiej edycji magazynu GQ. Tłumaczenie-Annie

GQ

Przed londyńską paradą równości, która odbędzie się w ten weekend, adoptowany frontman Queen Adam Lambert opowiada o tym, jak to jest być gejem w przemyśle muzycznym.

Ruszając z Queen na kolejną już europejską trasę koncertową jako wokalista prowadzący, Adam Lambert przeżywa najlepsze chwile swojego życia. Udało nam się złapać 36-letniego piosenkarza i gwiazdę pop i porozmawiać z nim o tym, jak zmieniło się jego życie odkąd zdobył sławę w Amerykańskim Idolu w 2009 roku.

GQ: Jak podoba ci się jeżdżenie w trasy z Queen?

AL: Queen jest tak bardzo brytyjskie, że publiczność w Wielkiej Brytanii czuje się, jakby zespół był jej własnością. Widać prawdziwą lojalność i nostalgię. To bardzo ciepłe uczucie.

Co było najbardziej niewiarygodnym doświadczeniem związanym z fanami w trakcie trasy?

Lecieliśmy do Włoch i mieliśmy przechodzić kontrolę, co z natury powinno być bardzo oficjalne i poważne. Ale kiedy przechodziłem kontrolę, wszyscy pracownicy chcieli dostać autograf i byli bardzo podekscytowani, że nas widzą. To było zabawne.

Czy twoja orientacja miała jakiś wpływ na twoją karierę?

Wydaje mi się, że oswoiłem się ze swoją orientacją jako nastolatek – powiedziałem o tym moim przyjaciołom i rodzinie jak miałem 18 lat. A ponieważ miałem do czynienia z artystami i mieszkałem w Los Angeles, żyłem w bardzo otwartym środowisku i nie miałem zbyt wielu trudnych sytuacji w związku z moją orientacją. Kiedy pojawiłem się w mediach publicznych [w Idolu w 2009 roku] i nagle “stałem się widoczny”, że tak powiem, to był pierwszy raz, kiedy zetknąłem się z prawdziwą homofobią. Ludzie mówili “Och, nie ujawniłeś się w Amerykańskim Idolu”, ale ten temat po prostu nigdy się nie pojawił. To był konkurs piosenki, nie show randkowy. Jednak wtedy nagle moja orientacja stała się czymś, czego stałem się świadomy bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. To ona mówiła kim jestem i określała na ile jestem utalentowany, a ja nie mogłem zbyt wiele z tym zrobić.

Czy czujesz presję, by nie rozmawiać o swojej orientacji?

To zależy, jak chcesz się wypromować. Definicją popu jest bycie popularnym. Niektórzy uważają, że aby uzyskać największy sukces i stać się najpopularniejszym, musisz być łatwy do przyjęcia przez wszystkich. A to po prostu nie ja. Nigdy nie chciałbym być nieuczciwy w kwestii tego, kim jestem. Ale jestem w stanie zrozumieć, dlaczego niektórzy celebryci mogą czuć, że muszą udawać. Niestety. I to coś na zasadzie “Nie hejtuj gracza, tylko grę”. Czasem społeczeństwa nie da się zmienić, wiesz?

Czy uważasz, że publika zmusza cię do bycia rzecznikiem społeczności LGBT?

Jestem w stanie zobaczyć to z obu stron, jeśli mam być szczery. Uważam, że z bycia dumnym może wyjść wiele dobrego. Na tym polegają marsze równości i ich idea, że nie masz nic do ukrycia, zaakceptowałeś siebie i chcesz, aby ludzie zaakceptowali cię takiego jakim jesteś. Gdyby ludzie się nie ujawniali i nie byli w tym pewni siebie, nie znajdowalibyśmy się w tym miejscu, w którym jesteśmy dzisiaj. Myślę, że to jest sprawa indywidualna. Wszystko zależy od tego, jaką chcesz mieć relację z publicznością.

Jak ważne są wydarzenia takie jak marsz równości w 2018 roku?

Społeczność zmienia się i ewoluuje, ale myślę, że zawsze jest coś, czego musimy być świadomi. Marsze równości zawsze będą ważnym elementem, ponieważ łączą ludzi, a społeczność może czuć się społecznością, co jest świetnym powodem do świętowania. Świętujmy to, kim jesteśmy. To ponadczasowe. W Stanach posunęliśmy się znacznie do przodu w związku z równością i niepełnosprawnością. Nasz obecny klimat polityczny jest bardzo dziwny i tworzy dużo napięć i presji, dlatego u nas marsze równości są teraz niezwykle istotne.

Po strzelaninie w Orlando i wybuchu bomby w Manchesterze, czy nie boisz się występować?

Te wydarzenia zdecydowanie mną wstrząsnęły i bardzo mnie przestraszyły. Zdarzenia w Paryżu, w Orlando, na koncercie Ariany – te straszne tragedie bardzo mnie dotknęły. Czuję się trochę uspokojony świetnymi zespołami ochroniarzy, których zatrudniamy na nasze koncerty. Wydaje mi się, że jest dużo nowych protokołów bezpieczeństwa, które zostały wprowadzone, zarówno na scenie, jak i wśród publiczności, co mnie pociesza. Gdybyśmy zawiesili naszą działalność, oznaczałoby to, że dajemy im wygrać, a tego nie chcemy.

Masz dużo tatuaży. Który z nich jest najnowszy?

Zrobiłem sobie tatuaż na nodze z moim adoptowanym pieskiem. Ma na imię Faraon, jak władca Egiptu, ponieważ wygląda trochę jak mały sfinks. Jest mieszańcem basenji i chihuahua – więc jest malutki, ale bardzo dumny.

Gdzie robisz swoje tatuaże?

Jest taki londyński artysta Maxime Buchi, który ma swój salon “Sang Bleu” w Dalston. Jest też kobieta o imieniu Rox w Malibu. Znalazłem oboje dzięki Instagramowi. Mój następny tatuaż będzie skupiony na sztuce klasycznej i historiach z nią związanych. Wydaje mi się, że znalazłem coś nowego na mojej ostatniej wycieczce do muzeum w Amsterdamie1.

Który z twoich tatuaży znaczy dla ciebie najwięcej?

Mam tatuaż Antinousa, kochanka cesarza Hadriana, na żebrach. To była bardzo publiczna relacja. Podróżowali razem do momentu, kiedy Antinous zmarł podczas ich pobytu w Egipcie. Utonął w Nilu. Hadrian był tak załamany, że płakał przez wiele tygodni, a potem nazwał miasto, gdzie utonął Antinous jego imieniem. Co więcej, nakazał rządowi uznać go za półboga i stworzył na terenie imperium kilka świątyń na jego cześć. Na następne dwieście lat stał się on najczęściej rzeźbioną figurą w rzymskiej sztuce. Dla mnie ta historia jest taka romantyczna. Byli taką starożytną gejowską power couple (dosł. mocną parą).

—————————-

1Strzelam, że może chodzić o coś związanego z Bachusem i Ampelosem, których zdjęcie Adam wrzucił na swojego Ig – może coś z winoroślą? (przyp.tłum.)


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Top
error: Content is protected !!