Adam Lambert opowiada o byciu frontmanem zespołu Queen podczas Isle of Wight-wywiad video z Absolute Radio

Tłumaczenie-Annie

Dziennikarka: Jestem Sarah Champion z Absolute Radio. Jesteśmy za kulisami festiwalu Isle of Wight, gdzie headlinerem tego wieczora jest Queen! Adam Lambert właśnie przybył.

Adam: Hej!

D: To taki helikopterowy szyk.

Adam: Tak, taki mam teraz strój. Rock’n’rollowy spadochroniarz.

D: Przyleciałeś śmigłowcem. To takie w stylu Jamesa Bonda.

Adam: Tak, to był największy… Znaczy, byłem tylko w kilku helikopterach w moim życiu, ale to był zdecydowanie największy. Nigdy nawet nie widziałem tak wielkiego helikoptera.

D: Jak to było, widzieć wyspę z góry, schodząc coraz niżej?

Adam: To było piękne. Wiesz, nigdy wcześniej nie byłem na tej wyspie i ona jest niesamowita. Naprawdę piękna. Słońce świeciło, my wylądowaliśmy przy starym zamku, na polu. To było świetne uczucie.

D: Zaczęła się magia.

Adam: Tak, i będzie trwać!

D: Więc to jest dla ciebie coś wielkiego, prawda?

Adam: Tak, to właściwie najważniejszy punkt trasy, na jakiej teraz jesteśmy. Kiedy dowiedzieliśmy się, że będziemy częścią festiwalu, poczuliśmy się bardzo podekscytowani. Cieszyliśmy się z wielu innych koncertów w pozostałych miejscach, ale tutaj… Tu jest to, po co wyruszyliśmy.

D: Totalnie! Ja też czuję się bardzo podekscytowana waszym występem.

Adam: Dziękuję!

D: Spodziewam się, że publiczność może potrzebować jakichś dwóch piosenek, by się do Ciebie przyzwyczaić jako frontmana…

Adam: To ciekawe, bo robimy to już od około czterech lat. Myślę, że kiedy zaczynałem, to ja byłem bardzo niepewny w stosunku do tego wszystkiego. Nie wiedziałem, czy mnie zaakceptują, nie wiedziałem, jak fani zaakceptują to, że ktoś nowy śpiewa te piosenki. Ile to może zająć. Które piosenki będą do tego potrzebne. Ale teraz mamy już wiele za sobą i tworzymy bardzo zgraną drużynę na scenie. Myślę, że udało nam się złamać szyfr. Setlista jest bardzo przemyślana. I myślę, że publiczności się spodoba.

D: Czy planujesz zacząć bardzo energicznie?

Adam: No jasne! Nie ma innej opcji, to jest Queen! Musisz zrobić takie „BAM!” Musisz trafić w sedno.

D: Posłuchaj. Oczywiście, że Freddie Mercury jest jednym z największych showmanów w historii. Czy udało ci się już znaleźć tę równowagę między oddawaniem mu hołdu, a przynoszeniem Adama Lamberta do Queen?

Adam: To była moja wielka misja, kiedy zaczęliśmy cztery lata temu. To jest to, czego nie wiedziałem. To najbardziej spędzało mi sen z powiek w tym wszystkim. Czy ja umiem zaśpiewać te piosenki? Czy ja sobie z nimi poradzę? Ale myślę, że cztery lata temu dobrze to wszystko ogarnęliśmy. Na szczęście fani byli bardzo otwarci, krytycy byli otwarci i teraz jest to ekscytujące, bo mogę wejść na scenę z czystą uciechą. Nie czuję się już zdenerwowany. Czuję się podekscytowany, by wejść w kontakt z publicznością, jaka na nas czeka. I po prostu dać im wielkie show. Tu chodzi przede wszystkim o przywrócenie tych piosenek do życia, składanie hołdu Freddiemu, który był niesamowity: był niesamowitym tekściarzem, wokalistą i muzykiem. To, z czego zdałem sobie sprawę, to że jestem fanem tak samo jak wszyscy na widowni. Jesteśmy w tym samym miejscu, naprawdę. I będziemy świętować razem.

D: Dla tych ludzi, którzy nie wiedzą, jak to się stało, że zostałeś frontmanem Queen… To taka urocza historia, ma taką naturalną drogę. Mógłbyś streścić, jak to wyglądało?

Adam: Byłem w Amerykańskim Idolu, ukończyłem jako runner-up. To było jakieś siedem lat temu… Albo sześć lat temu? No jakoś tak. I na przesłuchaniu zaśpiewałem Bohemian Rhapsody. I zgaduję, że oni otrzymali wiele telefonów po tym przesłuchaniu, ludzie mówili: „Hej, przyjrzyjcie się temu facetowi!”. Później spytano ich, czy nie wystąpiliby w finale z We Are The Champions, a ja miałem okazję zaśpiewać z nimi, z Brianem i Rogerem, po raz pierwszy. I to było po prostu takie bardzo miłe, szczere połączenie. Poczuliśmy coś.

D: To po prostu pasowało.

Adam: I niedługo później wydałem mój pierwszy solowy album. Potem miałem trochę czasu, zagraliśmy razem kilka koncertów, potem następnych kilka, potem ja znowu wydawałem własny album, potem znowu zagraliśmy jeszcze więcej koncertów… Czuję się najszczęśliwszym gościem na świecie, bo mogę zająć się dwiema częściami mojej kariery: solową z współczesną muzyką pop i dance o moim życiu, patrząc w przyszłość; a także Queen, którzy są jednym z najwspanialszych zespołów rockowych wszechczasów. Mam okazję śpiewać jedne z najwspanialszych piosenek, jakie kiedykolwiek napisano dla fanów, którzy kochają ten zespół. Przez to obie części mojego wewnętrznego artysty są usatysfakcjonowane.

D: Zdarza ci się mówić: „uszczypnij mnie, czy to dzieje się naprawdę?”

Adam: Cały czas! Nawet dzisiaj, lądując tym helikopterem, myślałem sobie: „To nie jest prawdziwe życie! To marzenie!”

D: Ciesz się każdą sekundą! Jestem pewna, że dzisiaj zagracie świetny koncert.

Adam: Dziękuję!


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*