Adam Lambert przybiera bardziej personalną ścieżkę w swojej muzyce- artykuł The Okaland Press

By Ivaa

Tłumaczenie-Annie

ŹRÓDŁO

Z pewnością nie jest jedynym, ale Adam Lambert jest niezbitym dowodem na to, że istnieje życie po „Amerykańskim Idolu”.
Nawet, jeśli go nie wygrałeś.
Urodzony w Indianie piosenkarz był runner-up’em do Krisa Allena podczas ósmego sezonu „Idola” w 2009. Od tego czasu wydał trzy albumy, które znalazły się w top 5 oraz singiel „Whataya Want From Me”, który osiągnął wynik Top 10. Wystąpił także w „Project Runway”, „Majors & Minors” i „Pretty Little Liars”, a także otrzymał rolę w pięciu odcinkach serialu „Glee”.
Od 2012 roku frontuje też taki zespolik nazwany „Queen”, którego perkusista, Roger Taylor, nazywa Adama „sensacyjnym… niepowtarzalnym piosenkarzem i wyjątkowym talentem”.
Tak więc Lambert zdecydowanie pozostawił swoje piętno poza programem, który sprowadził na niego sławę – i jest szczęśliwy, by pokazać to wszystkim niedowiarkom.
„Naprawdę wziąłem sobie do serca, że muszę wszystkim udowodnić, że mam prawo tu być – co jest dobre. Lubię wyzwania,” powiedział w rozmowie telefonicznej trzydziestoczteroletni Adam, obecnie przebywający w Huntington w stanie Nowy Jork i rozpoczynający północnoamerykańską część swojej trasy The Original High Tour. „Bardzo łatwo jest przypiąć komuś łatkę telewizyjnego talent show i rozumiem, dlaczego ludzie to robią.”
„W końcu wszyscy muszą zrozumieć, że każdy, kto przychodzi na casting do takiego programu, ma swoje marzenia. Wszyscy chcemy się wybić. Bycie w talent show nie zmniejsza tego pragnienia, nie zmniejsza ważności marzenia, od którego wszystko się zaczęło. Nie sprawia, że jesteś mniejszym artystą niż ktoś inny.”
„Ja po prostu znalazłem całkiem inną ścieżkę, drogę, którą zdecydowałem się pójść.”
Mimo to, Lambert zdaje sobie sprawę, że jego ostatni album, „The Original High”, który wyszedł w czerwcu zeszłego roku, wymagał od niego znacznie większej pracy i kreatywności. Bardziej niż na poprzednikach, „For Your Entertainment” i „Trespassing”, Adam i jego wspótwórcy pracowali nad szeroką gamą tekstur i nastrojów, a także nad cięższą i bardziej osobistą tematyką.
„Myślę, że on dobrze odzwierciedla moją osobowość i rzeczy, o których myślę, i które czuję,” wyjaśnia Adam. „Ale mam nadzieję, że oprócz mnie, może on też reprezentować wszystkich ludzi. Myślę, że pokazuje, co ludzie doświadczają w obecnych czasach.” I Adam w pełni zdaje sobie sprawę, że może nie być pierwszym artystą, którego fani chcą, by poruszył tematy nawału emocji związanych ze zmianami, terroryzmem i politycznymi rozruchami.
„Łatwo być artystą, który wydaje piosenki, by pomóc ludziom uciec,” wyjaśnia Adam. Myślę, że to ważne i nagrałem już wiele tego typu piosenek. Ale z tym albumem i z singlem „Ghost Town” w szczególności, chciałem naprawdę skupić się na tym, gdzie jesteśmy teraz.”
„Na świecie dzieje się mnóstwo złych rzeczy. Jest wiele takiego dziwnego rozczarowania, które towarzyszy nam z rozwojem technologii, kiedy niby się ze sobą komunikujemy, ale tak naprawdę nie jesteśmy razem. Łatwo jest skończyć czując się samotnie, bez konkretnego celu.”
„Nie mam depresji. Mam dobre życie. Jestem bardzo szczęśliwy, ale myślę, że to ważne, by pisać muzykę i prawdziwych sprawach i o sprawach, o których zbyt łatwo się nie mówi.”
Lambert mówi, że piosenki z „The Original High” wtapiają się w jego koncert razem z jego starszym materiałem, nadając występom głębi, płynności i dając im budujący wymiar. „Dużo myśleliśmy nad tym, jak rozłożyć setlistę, aby wiedzieć, jak ma przebiegać, wyglądać i jaki ma być jej wydźwięk,” mówi. I bardzo cieszy się, że współpraca z Queen rozszerzyła jego publiczność odkąd po raz ostatni koncertował jako solowy artysta.
„Tym, co było bardzo ciekawe podczas trasy z Queen, to wielka różnorodność na widowni: różny wiek, różne rasy i różne style,” mówi Lambert, który tego lata będzie grał kolejne kilka koncertów w Europie razem z Queen. Wątpi jednak, by zespół kiedykolwiek napisał i nagrał nowy materiał w obecnym składzie (chociaż gitarzysta Queen Brian May gra na utworze z „The Original High” pt. „Lucy”). „To był bardzo szeroki zakres ludzi i jest to trochę podobne do tego, co widzę na moich występach. Widzę dzieci. Widzę ich rodziców. I rodziców ich rodziców. Ale myślę, że są też ludzie, którzy nie pomyśleliby wcześniej, aby przyjść i mnie zobaczyć.”
Telewizja znowu upomina się o Adama. Po tym jak wrócił do „idola” jako gość w zeszłym tygodniu, już za miesiąc będzie kręcił swoją rolę jako skazany na zgubę doręczyciel Eddie w nowej wersji „The Rocky Horror Picture Show” telewizji Fox, którego premiera planowana jest na tegoroczną jesień. Adam dołącza do obsady, która obecnie zawiera gwiazdy takie jak Laverne Cox, Victoria Justice, Ryan McCartan, Reeve Carney i Staz Nair, a także oryginalnego odtwórcę roli Dr Franka-N-Furtera Tima Curry – tym razem w roli narratora.
„Kocham ten film, strasznie go kocham,” mówi Adam. „To taki kultowy ulubieniec. Myślę, że jest niezwykle śmieszny i teatralny. Świetny pomysł, by go wydać. Myślę, że zebrali świetny skład, by przenieść to w nową erę i jestem bardzo ciekaw, jak wszystko będzie wyglądać.”
Jeśli chodzi o „Idola”, którego ostatni sezon właśnie trwa, Lambert czuje, że odchodzi on z godnośćią.
„To koniec pewnej ery,” mówi. „Idol na zawsze pozostanie w kartach historii, razem z tym, co zrobił i pokazał ludziom. Pojawił się w czasach, kiedy my, jako kraj, potrzebowaliśmy się zebrać i uwierzyć w coś dającego nadzieję, a także dać przegranym szansę, by rozwijali muzykę i różnorodność muzyczną w naszym kraju.”
„Myślę, że wykonali świetną robotę i to czas się pożegnać.”


 Category: News

Leave a Reply

*

error: Content is protected !!