„Całkowicie rozumiem presję, którą czuje Rami Malek odgrywający rolę Freddiego Mercury’ego – ale jestem pod wrażeniem” mówi Adam Lambert

Tłumaczenie drugiej części artykułu z Mirror Online UK. Tłumaczenie-Gagda

MIRROR UK2

Piosenkarz z American Idol widział już fragmenty filmu, który pojawi się w kinach za miesiąc, po ponad 10 latach tworzenia.

Adam Lambert wie lepiej niż ktokolwiek inny, jak ryzykownym jest wchodzenie w buty Freddiego Mercury’ego więc rozumie Ramiego Maleka, który gra zmarłą ikonę w nadchodzącej biografii Queen.
Na miesiac przed premierą Bohemian Rhapsody, aktor z serialu Mr Robot, Malek, rozmawiał o presji, którą czuje grając frontmana, przyznając, że jeżeli nie zrobi tego dobrze, może mieć to ogromny wpływ na jego karierę.

Jednakże Adam, który zobaczył przedpremierowo części filmu, mówi, że jest pod wielkim wrażeniem tego, jak Malek sportretował Mercury’ego.

Całkowicie rozumiem presję” mówi Mirror ze swojej garderoby w Park Theatre, zaraz przed wyjściem z Brianem i Rogerem na scenę. „Widownia ma zdecydowanie wysokie oczekiwania.”

Trzydziestosześcioletni uczestnik American Idol, dodaje: „Z tego co widziałem, portret Freddiego jest bardzo wrażliwy i pełen szacunku. Myślę, ze to podkreśla wrażliwą stronę Freddiego i jestem bardzo podekscytowany, by zobaczyć całość. Bardzo mi się podobało i uwielbiam sposób ukazania muzykalności zespołu i jak Freddie pisał teksty. Jestem pod wrażeniem.”

Film jest tworzony przez prawie dekadę, po tym jak wielokrotnie napotykał na opóźnienia. Sacha Baron Cohen odpuścił rolę Mercurego przez „różnice w kreatywności”, po tym jak przystąpił do projektu w 2010. Ben Whishaw miał go zastąpić, lecz to Malek dostał rolę.

W zeszłym grudniu, reżyser Bryan Singer został zwolniony z 20th Century Fox po kłótniach z Malekiem i Dexter Fletcher wstąpił na jego miejsce, by dokończyć film.

Myślę, że na dobre rzeczy warto czekać” mówi Adam. „Casting musiał przebiec dobrze, żeby była dobra drużyna i właściwy czas.

Mówiąc o swoim własnym doświadczeniu z fanami Queen, wokalista przyznaje, że na początku był „przestraszony” tym, co wierni fani zespołu sobie pomyślą o tym, że dołączy do Queen, lecz nigdy nie martwił się sobą zastępującym Freddiego.

Nie wydaje mi się, że Freddie może być zastąpiony. Myślę, że część uroku tego wydarzenia to to, że muszę oddać mu w pewien sposób hołd, przejąć pałeczkę, mówić o nim i pamiętać o nim z widownią i zespołem.

Twórca „Ghost Town” dodaje: „To bardzo ekscytujące, że mogę śpiewać te utwory jako fan rocka i tego zespołu oraz artysta queer.

Jest tu jeszcze jeden element – fakt, że on był nowoczesny jak na swoje czasy i niestety odszedł od nas za szybko przez chorobę, której wtedy nikt nie rozumiał.”
„To zaszczyt, że mogę pokazywać jego ducha obecnej widowni i trzymać te piosenki przy życiu w pewien sposób. Mam wielkie szczęście.”


Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.