Ekskluzywny wywiad Adama Lamberta z CEEK VR

Tłumaczenie-Annie

ARTYKUŁ

Niewielu ludzi, których muzyczna kariera zaczyna się od Amerykańskiego Idola odnosi sukces w przemyśle muzycznym, co jest wielką stratą, bo wielu z nich jest naprawdę utalentowanych. Wszyscy mają świetne głosy i wszyscy wnoszą ze sobą coś nowego, ale w tym świecie nie ma po prostu wystarczająco miejsca, by wszyscy, którzy pojawiają się w telewizji, mogli utrzymać rekordowe sprzedaże i poruszać miliony ludzi.
Na szczęście Adam Lambert jest jednym z tych wybrańców, którym udało się wybić i utrzymać na drodze pełnej sukcesów, i to już od kilku lat bez przerwy. Od momentu, kiedy zdobył drugie miejsce za Krisem Allenem, Lambert wydał już trzy albumy, które trafiły do Top Five (w tym jeden, który uplasował się na pierwszym miejscu), miał nominację do Grammy, zdobył grono wiernych fanów, a nawet uzyskał zaszczyt bycia głównym wokalistą w legendarnym zespole rockowym Queen, który jeździ w trasy z ekstrawaganckim piosenkarzem już od paru lat.
Miałem przyjemność porozmawiać z Lambertem o tym, jak balansuje między rockiem a popem, jak radzi sobie ze swoją karierą i pracą z Queen oraz kiedy światowe Top 40 będzie mogło znowu o nim usłyszeć.

Hugh McIntyre: Więc muzycznie, twój ostatni album został wydany jakoś półtorej roku czy dwa lata temu, prawda?
Adam Lambert: Dwa lata temu. Właśnie niedawno mieliśmy oficjalną rocznicę wydania video do „Ghost Town”

McIntyre: Naprawdę?

Lambert: Mówię „my”, bo wszyscy mi przyjaciele wysyłali mi maile, a ja na to „O, fajnie, nie?”

McIntyre: Więc jakie masz plany muzyczne na resztę tego roku?

Lambert: Cóż, trasa z Queen jest trochę rozbudowana. Ameryka Północna, krótka przerwa, a potem Europa i Wielka Brytania. I to zajmie nam praktycznie resztę roku, więc nie zdecydowałem jeszcze, kiedy chcę wydać coś nowego. Jeszcze nie jest całkiem gotowe, dlatego wciąż nad tym pracuję.

McIntyre: W jaki sposób balansujesz swój czas kreatywnie i artystycznie między swoją muzyką a Queen, co jest jednak całkowicie innym potworem?

Lambert: To prawda. Wiesz, kiedy mam czas wolny, to bardzo szybko potrzebuję znaleźć sobie coś do roboty, potrzebuję projektu, a my… Ostatnim razem byliśmy w trasie poprzedniej jesieni, więc miałem dużo czasu, aby wrócić na ziemię i zacząć pracować nad czymś swoim.

McIntyre: To nie tak, że nie robiłeś nic w międzyczasie.

Lambert: Coś małego od czasu do czasu, wiesz, ale nic nadzwyczajnego.

McIntyre: Jasne.

Lambert: Byłem w domu w LA. Mogłem odpocząć. Było przyjemnie.

McIntyre: Poza muzyką i aktorstwem, pracowałeś też z kilkoma markami. Jak znajdujesz czas, aby wpasować je między projekty muzyczne?

Lambert: Dzień ma dużo godzin, wiesz. Mam mnóstwo czasu. Lubię być zajęty. Gdybym nie miał nic do zrobienia, chyba bym zwariował.

McIntyre: Kiedy zaczynałeś pracować z Queen, pojawiły się wątpliwości jak będzie do pasować do marki Adama Lamberta? Skupiasz się głównie na muzyce dance-pop.

Lambert: Tak. Chociaż nie sądzę, że zacząłem od dance-popu. To zabawne, bo w Idolu, śpiewałem „Bohemian Rhapsody” na przesłuchaniu, w programie często sięgałem po klasycznego rocka, a w finale miałem okazję występować z „We Are The Champions”, więc zawsze kochałem różne gatunki muzyczne. I to jest jedna z rzeczy, które uwielbiam w byciu piosenkarzem pop, zwłaszcza teraz, bo pop praktycznie zawiera w sobie wszystko.

McIntyre: Tak.

Lambert: Mój pierwszy album miał w sobie trochę dance-popu. Ale były tam też utwory bardziej rockowe. Drugi album to był bardziej electro-funk, a ostatni typowy pop. To, nad czym pracuję teraz, jest czymś zupełnie innym. To dla mnie nowy rozdział. Nie będę się powtarzać, więc bądźcie czujni.

McIntyre: Czy współpraca z Queen miała wpływ na to, nad czym teraz pracujesz?

Lambert: Tak.

McIntyre: Domyślam się, że Queen wpłynęło na wszystko, co zrobiłeś do tej pory.

Lambert: No tak, oraz na jakość mojego życia.

McIntyre: Tak, to na pewno.

Lambert: Tak, a oprócz tego nabrałem pewności siebie i wiele się od nich nauczyłem. Dowiedziałem się, co według nich tworzy dobrą piosenkę. Wiesz, oni mają spore doświadczenie z wydawaniem hitów, więc mogą dać wiele dobrych rad.

McIntyre: W momencie, kiedy do nich dołączyłeś, sam byłeś już gwiazdą i jeździłeś w trasy. Denerwowałeś się?
Lambert: Do pierwszego występu miałem tylko dziewięć dni na próby przed dwugodzinnym koncertem. No i, znałem oczywiście wielkie hity Queen, ale nie byłem aż tak obeznany w tych nieco mniej popularnych, więc byłem przerażony. Denerwowałem się jak cholera, a to było dla tłumu na Ukrainie, na zewnątrz, na tym ogromnym placu, gdzie zebrało się ćwierć miliona ludzi. To bardzo dużo jak na pierwszy koncert, więc postanowiłem zrobić dobrą minę do złej gry i postarać się nie wyglądać jakbym skał w majtki ze strachu. Ale tak, byłem nerwowy.

McIntyre: Tak trochę.

Lambert: Tak, tak trochę. Tak.

McIntyre: Era wydawania w RCA kontra era wydawania w Warner Brothers. Myślisz, że od strony biznesowej coś się zmieni?

Lambert: Cóż, jak popatrzysz na te dwa rozdziały mojej kariery muzycznej i porównasz ze sobą, co wydarzyło się w przemyśle muzycznym, widać, że musiało dojść do pewnych zmian. W sensie, przemysł muzyczny jest teraz całkiem inny i streamowanie jest w tym momencie głównym punktem odniesienia. Doszło do zmian, co oznacza, że zmieniła się droga wydawania nowej muzyki. To znaczy, że zmienił się sposób wprowadzania na rynek, promowania jej i dzielenia się nią z fanami. Myślę, że wszyscy wciąż się tego uczą i nie wiem nic o tym, by była gdzieś wypróbowana i działająca formuła. Może wszystko w pewnym momencie się unormuje i nagle wytwórnie będą doskonale wiedzieć, jak to robić, ale na razie pozostaje nam zgadywać.


Opublikowany w News

Dodaj komentarz

*