Freddie byłby z nich dumny- wywiad z Rogerem Taylorem i Adamem Lambertem- The Nation Multimedia

Prezentujemy tłumaczenie kolejnego interesującego wywiadu, tym razem z Rogerem Taylorem i Adamem. Tłumaczenie-Annie.

ARTYKUŁ

Brytyjska grupa rockowa Queen wreszcie udaje się do Bangkoku, z Adamem Lambertem kroczącym dumnie na czele

Oprócz niesamowitej muzyki, jaką mają w zanadrzu, są jeszcze trzy interesujące aspekty dotyczące koncertu rockowej grupy Queen w Impact Arenie trzydziestego września.

Po pierwsze, nie jest to dokładnie Queen – nazywają siebie Queen tribute band. Po drugie, Queen nigdy wcześniej nie występowało w Tajlandii.

Trzecim aspektem jest Adam Lambert, który zastępuje wspaniałego wokalistę, świętej pamięci Freddiego Mercury’ego od 2014 roku, a który urodził się 12 lat po rozpoczęciu przez Queen swojej działalności.

Ale, tak samo jak Mercury, Lambert jest ekstrawagancki jak diabli, więc pasuje tam idealnie.

Lambert, który zyskał sławę jako zwycięzca „Amerykańskiego Idola”1 należycie – jak mówią – zachowywał pamięć Freddiego Mercury’ego podczas tras pod szyldem „Queen + Adam Lambert” wraz z oryginalnymi członkami zespołu: gitarzystą Brianem Mayem i perkusistą Rogerem Taylorem (basista John Deacon wycofał się w 1997).

Lambert wnosi do koncertów swój własny talent i osobowość, jednocześnie dorównując Mercury’emu umiejętnością przyciągania uwagi publiczności. Taylor i May twierdzą, że pasuje idealnie, zwłaszcza, kiedy młodsze pokolenia poznają muzykę Queen online.

Nie sądzę, by niektóre z tribute bands były takie dobre,” powiedział Taylor The Nation. „Byli taką jakby pantomimą, teatralną wersją mnie. Nie grali zbyt dobrze tej muzyki.”

A oto komentarz Taylora i Lamberta w odniesieniu do całej sytuacji, podczas gdy ich przylot do Bangkoku zbliża się wielkimi krokami.

Przypuszczam, że trudno było wam kontynuować po śmierci Freddiego w 1991.

Roger Taylor: Brian i ja myśleliśmy, że to już naprawdę koniec naszego zespołu. Szło nam razem wspaniale i wiedzieliśmy, że zawsze będzie nam brakować naszego przyjaciela – bez niego już nigdy nie będzie tak samo. Przez lata nie robiliśmy wiele. Wydaliśmy jeden album, który zaczęliśmy nagrywać z Freddiem, i nazwaliśmy go „Made in Heaven”, ale nawet przez myśl nie przeszła nam trasa koncertowa.

Potem poznaliśmy Adama i skończyło się kilkoma eksperymentalnymi koncertami. Momentalnie poczuliśmy, że coś zaskoczyło – naprawdę dobrze ze sobą współpracujemy. Dało to Brianowi i mnie drugą młodość.

Adam Lambert: Byłem dzieciakiem, kiedy po raz pierwszy usłyszałem „Bohemian Rhapsody” w filmie „Wayne’s World”. I oczywiście słyszałem ich piosenki podczas wydarzeń sportowych: „We Will Rock You” czy „We Are the Champions”. Ale nie znałem ich muzyki zbyt dobrze zanim nie skończyłem dwudziestu lat i nie zobaczyłem w telewizji montażu z występów Freddiego. Miał tam na sobie białe szorty i był bez butów, a ja od razu pomyślałem: „Ten gość jest taki wolny! Jest prawdziwą gwiazdą rocka!”.

Jest jeden „oficjalny” Queen Tribute Band, który nazywa się Queen Extravaganza.

RT: Queen ma bardzo wiele tribute bands, ale uznałem, że część z nich nie była zbyt dobra. Dlatego postanowiłem stworzyć jeden. Pomyślałem sobie: „Stworzę jeden naprawdę świetny, znajdę kilku wspaniałych muzyków, którzy zagrają naszą muzykę w odpowiedni sposób.”

Adam powiedział, że jego celem nie jest stanie się „Drugim Freddiem”, ale czy są momenty, kiedy czujesz się, jakby to było Queen z dawnych lat?

RT: Bardzo często czuję się, jakby to było Queen z dawnych lat! Oczywiście on nie jest Freddiem. Jest sobą i ma swoją własną, świetną osobowość, często bardzo zabawną. Ale to jego głos jest tak niebywale dobry. Potrafi zaśpiewać wszystkie nuty, wszystkie te wielkie nuty Freddiego. Są takie piosenki jak „Who Wants to Live Forever”, przy których widzę, jak ludziom płyną łzy z oczu, kiedy on je śpiewa.

AL: Kiedy zaczęliśmy pracować razem, czułem wielką presję. To było przerażające. Zdawałem sobie sprawę, że często będą nas porównywać. Oczywiście, że będą, bo Freddie Mercury był jednym z najlepszych piosenkarzy wszechczasów; prawdziwą ikoną.
Było dla mnie niezwykle ważne, by mieć pewność, że nie imituję go na scenie, bo to byłoby brakiem szacunku. Ale musiałem też znaleźć sposób, aby zaśpiewać te piosenki tak, by nie różniły się zanadto od oryginałów, ponieważ oryginały są wspaniałe.
Myślę, że znalazłem równowagę między utrzymywaniem spójności piosenek a dodawaniem im czegoś od siebie. Dla mnie najważniejszymi pytaniami, jakie sobie zadaję są: „Jaka jest intencja piosenki?”, „Co powinna poczuć publiczność?, „O czym jest ta piosenka?”.

Które piosenki są największym wyzwaniem do zaśpiewania?

AL: „The Show Must Go On” jest bardzo intensywna – to jedna z trudniejszych!

Jakbyś mógł zaśpiewać duet z Freddiem, którą piosenkę byś wybrał?

AL: To bardzo trudne pytanie. Chciałbym zaśpiewać z nim wszystkie. Ale myślę, że to mogłoby być „Who Wants To Live Forever”. To byłoby fantastyczne.

Roger, masz 67 lat. Powrót na scenę i spotykanie się z fanami na całym świecie musi dodawać ci energii?

RT: Bardzo to lubimy. Przez ostatnie dwa lata mieliśmy co robić. I to wspaniałe. Sprawia, że znów czuję się młody,
Jedną z zaskakujących rzeczy jest wiek publiczności. Są bardzo młodzi. Spodziewałbyś się głównie starszej publiczności, ale pojawiają się też osiemnasto-, dziewiętnasto- i dwudziestolatki. To bardzo satysfakcjonujące.

Jak myślisz, czy kiedykolwiek pojawi się zespół taki jak oryginalne Queen?

RT: Nie mam pojęcia. W latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych pojawiło się tak wiele wspaniałych zespołów, które od razu rozpoznajesz, jak The Beach Boys. Nie widzę teraz nikogo, kto byłby taki jak oni, ale kto wie? Nigdy nie wiesz, co będzie następnym wielkim hitem.
Miejmy nadzieję, że następny jest tuż za rogiem.

Czego możemy spodziewać się na koncercie?

RT: To będzie bardzo spektakularny show. Przez te wszystkie lata nigdy nie graliśmy w Bangkoku, więc na pewno się postaramy. Mając u siebie Adama Lamberta, mamy jednego z najlepszych piosenkarzy na świecie. Wygląda fantastycznie, jest zabawny, pięknie śpiewa i jest świetnym showmanem. Jest jedyną osobą, która naprawdę może wejść w miejsce Freddiego Mercury’ego.

AL: Ciężko pracowaliśmy szukając sposobu, by najlepiej przedstawić te piosenki, więc nie będzie to bardzo różnić się od tego, co robiliśmy w tym roku. Festiwale w Europie były wspaniałe – dobrze sprawdziły się przed publicznością – a teraz skupiamy się bardziej nad wyglądem sceny. Mamy dodatkowe małe dzwoneczki i gwizdki, które będą zabawne – nowe wyposażenie, nowa technologia. A ja prawdopodobnie zmienię też trochę moje stroje!

1Myślę, że wszyscy widzimy tu rażący błąd, ale dla pewności: technicznie Adam nie wygrał Idola. Zajął drugie miejsce. Kto zyskał większą sławę po konkursie to już odrębna kwestia…

*Zdjęcie użyte w tle newsa pochodzi z koncertu w Hiszpanii (Ivaa)


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*