O Queen w Vegas i solowym albumie – Adam Lambert w „Debatable” SiriusXM Volume – tłumaczenie wywiadu

Przedstawiamy zaległe tłumaczenie wywiadu, którego Adam udzielił w programie radiowym „Debatable” 7 maja.

Tłumaczenie – Annie

Oryginalny wywiad:

Host: Oto Debatable, a nas w studio właśnie odwiedził nas nasz gość specjalny i wygląda fantastycznie.

Adam: Dziękuję!

H: Adam Lambert jest tu z nami! Dobrze Cię widzieć Adamie.

Adam: Ciebie również.

H: Masz dla nas wielkie wieści. Chodzi o trasę z Queen, ale będzie ona nawet większa niż to, co zrobiliście kilka lat temu. Mamy tutaj rezydenturę w MGM w Vegas! 10 koncertów od 1 do 22 września. To coś wielkiego.

A: Tak, to bardzo ekscytujące.

H: Gratulacje!

A: Dziękuję.

H: Zagraliście już 250 koncertów. Nie byłeś pierwszą osobą, która stanęła w miejscu Freddiego Mercury’ego, ale byłeś osobą, której udało się odnieść największy sukces na tej pozycji. Moje pytanie brzmi: jak, w psychologicznym sensie, poradziłeś sobie z tym wyzwaniem? Musiałeś zastąpić kogoś tak niebywałego, a jednocześnie pozostać Adamem Lambertem. A między tym jest bardzo niewyraźna granica.

A: Zajęło mi to trochę, aby się przyzwyczaić. To jednak szokujące. Trzeba znaleźć złoty środek. Najważniejszą rzeczą, o której trzeba pamiętać, to że chodzi tu przede wszystkim o fanów, o ludzi na widowni i ich wspomnienia w związku z tą muzyką. A także o ich miłość do zespołu. To jest coś, co cały czas mam w głowie. Zawsze upewniam się, że składam hołd przeszłości. Z tego powodu nie chciałem zbytnio odchodzić od oryginału. Musieliśmy utrzymać ten klimat dla publiczności. A kolejną ważną rzeczą była współpraca z Brianem i Rogerem. Ci goście są legendami! Musiałem mieć pewność, że odpowiada im wszystko, co robię na scenie. Po kilku pierwszych koncertach zaczęliśmy już łapać, o co chodzi. Po tej pierwszej trasie w 2012 roku coś zaskoczyło. Zajęło to minutkę, ale zaskoczyło.

H: Tak jak powiedziałeś, to było już kilka lat temu. Ale może pamiętasz, w jaki sposób Brian i Roger wyjaśnili ci na początku, czego od ciebie chcą?

A: Byli właściwie bardzo, bardzo otwarci na moje propozycje i w sumie dość powściągliwi. A przecież nie musieli być, to w końcu Brian i Roger. Mogliby żądać czegokolwiek na co ja powiedziałbym tylko “Tak jest, sir!”. Od samego początku była to współpraca. Nie musiała być, ale była. Byli naprawdę kochani w związku ze wszystkim. Mogłem zadawać im pytania, a oni dawali mi szczere odpowiedzi. Dyskutowaliśmy o wielu sprawach. Oczywiście ja byłem na początku bardzo onieśmielony, ale kiedy zobaczyłem, że dobrze się nam pracuje, a publiczności podoba się to, co robimy, to trochę się zrelaksowałem.

H: W jakim stopniu pozwalali ci przystosować się samemu do nowej sytuacji? Na ile cię przez to prowadzili?

A: Byli bardzo cierpliwi. O wiele częściej dawali mi swobodę w dostosowaniu się niż dyktowali, co mam robić. Dla mnie było to bardzo fajne. Nie najlepiej przyjmuję rozkazy. (śmieje się) Nie lubię, kiedy ktoś mówi mi, co mam robić. A z nimi zawsze czułem, że to współpraca. I wciąż nią jest, a wręcz się rozwija w kierunkach, których się nie spodziewałem.

H: Właśnie chciałem cię o to spytać. Macie za sobą już 250 koncertów. W jaki sposób zmieniły się wasze relacje i wasz projekt? Czy zmiana głównie polega na tym, że czujesz się bardziej komfortowo?

A: Ten komfort i wspólne osiągnięcie sukcesu dało mi więcej pewności siebie. Myślę, że to też pomaga mi na scenie. Freddie był takim pewnym swego showmanem. To taka integralna część przy tworzeniu Queen. Nawet w tych piosenkach z ich katalogu, które są bardzo teatralne i przesadzone, musisz się trzymać swego, bo inaczej utracisz to, co najważniejsze. Myślę, że czuję się teraz taki…  uprawomocniony, po tym wszystkim, co już razem zrobiliśmy.

H: Wystąpiliście razem po raz pierwszy w Idolu.

A: Tak, to prawda.

H: Było to aż niebywałe. Byłeś wcześniej fanem Queen?

A: Zdecydowanie. Śpiewałem ich piosenkę na przesłuchaniu. W ten sposób oni się o mnie dowiedzieli. Ich klawiszowiec, Spike, który był z nimi od lat 80’, a który nadal z nami występuje, zobaczył moje przesłuchanie i wysłał im filmik z YouTube. A oni go zobaczyli. W ten sposób zwrócili na mnie uwagę, co jest dla mnie niebywałe. Wyobraź sobie, co by to było, gdybym zaśpiewał inną piosenkę? Nie wiem, czy byłbym tu teraz z tobą. To jeden z takich momentów, kiedy zaczynasz wierzyć w przeznaczenie.

H: Czy wcześniej Freddie miał na ciebie wpływ jako na wykonawcę?

A: Zdecydowanie. Co prawda nie dorastałem wiedząc dokładnie, czym jest Queen. Ale wiele ludzi w moim wieku może to potwierdzić – Queen miało kilka piosenek, które były dosłownie nieodłącznym elementem naszego życia. Na takich wydarzeniach sportowych słyszy się nadal “We Are The Champions” i “We Will Rock You”. Słyszysz te piosenki w reklamach albo w filmach. Pamiętam, że pierwszy raz słyszałem “Bohemian Rhapsody” w filmie “Wayne’s World”. W ten sposób pierwszy raz słyszałem Queen. Uważam, że ich muzyka wychodzi poza nazwę zespołu.

H: Miałeś już okazję śpiewać te piosenki podczas kilku tras. Co nowego wciąż potrafisz w nich odkryć? Domyślam się, że na początku chodziło głównie o znalezienie swojego miejsca w zespole, ale kiedy już je znalazłeś i nabrałeś pewności siebie, co takiego te utwory ci przekazały?

A: To naprawdę ponadczasowe piosenki. Opowiadają o odczuciach w ludzkim sercu. Nikt nie czuje się przy nich wyobcowany, są dla wszystkich. W tym sensie, jako grupa grająca muzykę popularną, absolutnie wyprzedzili swoje czasy. Oczywiście był też i rock’n’roll i oni absolutnie zawładnęli rock’n’rollem, który był wówczas bardzo popularny. Ale jednocześnie wiedzieli też, co zrobić, aby wszyscy mogli utożsamiać się z ich muzyką. A to jest coś, co robi muzyka pop. Wiedzieli jak dotrzeć do ludzi na masową skalę, na całym świecie. Śpiewali o rzeczach, z którymi prawie każdy mógł się utożsamić, a to bardzo istotne.

H: Takie “Fat bottomed girls”.

A: Tak, to też. Poza tym z jednej strony nie brali siebie za bardzo na poważnie, a na stronie B płyty brali siebie aż za bardzo na poważnie. I to właśnie jeden z tych niezwykłych elementów składających się na Queen – oni rozumieli żart, kiedy był on żartem. Potrafili mrugnąć do publiczności, a jednocześnie świetnie radzili sobie z trudniejszymi, dramatycznymi momentami.  

H: Mają kilka takich piosenek, które obecnie prawdopodobnie nie zostałyby wydane. A przynajmniej tak mi się wydaje. Co o tym myślisz?

A: To w sumie interesujące. Bo jest coś takiego w tej melodii i słowach… Mógłbym wyobrazić sobie, że zostało to wydane w 2018 roku. A to dlatego, że ta muzyka i koncept są ponadczasowe i nie dopasowują się tylko do konkretnego roku czy lat. No, może Fat Bottomed Girls.

H: Powiedziałeś o melodii. To zdecydowanie.

A: Takie Another One Bites The Dust mogłoby zostać wydane obecnie. Jest naprawdę świetne. Albo Somebody to Love, gdyby zostało wyprodukowane w inny sposób, także mogłoby być wydane dzisiaj. To ponadczasowe kawałki.

H: Czy są takie rzeczy, które teraz, jak jesteś z chłopakami, Queen jest w stanie zrobić, a których nie mogli zrobić wcześniej? Żeby to inaczej ująć – czy jest coś, czego oni nie wykonywali z Freddiem, a wykonują z Tobą?

A: Show Must Go On jest czymś, czego prawie nigdy nie wykonywali. Nagrali je z Freddiem, ale na żywo zagrali to może raz albo dwa razy, jak mówił mi Brian. To jest coś, co lubimy wykonywać, kiedy mamy okazję. To tak świetna piosenka. Ale jest strasznie trudna! Jest trudna, ale jest tego warta.

H: Bardzo dramatyczna. Ale to fajne. Że możesz robić coś, co oni zrobili może tylko raz albo dwa razy. Daje duże pole do popisu. Inaczej wykonuje się taką piosenkę niż te, które wykonywali setki razy, gdzie doskonale wiesz, jak śpiewał je Freddie.

A: Już wcześnie powiedziałem sobie, że muszę przestać słuchać jego nagrań. Inaczej nieświadomie zacząłbym go naśladować. To było bardzo ciekawe doświadczenie. Takie wczesne odłączenie się od oryginału, aby nauczyć się tej piosenki, a jednocześnie nie słuchać za dużo Freddiego. Nie chciałem go papugować. To byłoby tandetne.

H: Właśnie chciałem o to zapytać. Jaka jest obecnie twoja relacja z Freddiem? Domyślam się, że dużo studiowałeś jego zachowanie, obserwowałeś go, a potem nadszedł moment, żeby przestać.

A: Zdecydowanie się w to zagłębiłem. Byłem wielkim fanem i miałem obsesję na punkcie Freddiego, gdy byłem młodszy, jeszcze przed Idolem. I to wtedy działo się to wszystko. Kiedy natrafiła mi się ta okazja, wiedziałem, że muszę się trochę odsunąć, aby znaleźć dobrą równowagę. To utrudniło cały proces, bo próbowałem uczyć się piosenek nie naśladując jednocześnie Freddiego. Większość wielkich hitów już znałem, ale były też takie kawałki z albumów, z którymi nie byłem tak dobrze obeznany. Tak samo piosenki ze starszych albumów, które były wielkimi singlami. Oczywiście znałem kolekcję The Greatest Hits. Miałem ten album w swojej kolekcji jak byłem młodszy. Ale te piosenki, których tam nie było stanowiły dla mnie wyzwanie. Dlatego przychodziłem czasami do Spike’a przy pianinie i prosiłem go, żeby to dla mnie zagrał, żebym mógł to nagrać i się nauczyć. Próbowałem sam się tego nauczyć. To było ciekawe wyzwanie, ale ja lubię wyzwania.

H: Jaka będzie różnica między tym, co robiliście na trasach z Queen, a tym, co pokażecie w Vegas?

A: Tak naprawdę jeszcze nie wiemy. Sama wielkość koncertu jest inna, bo do tej pory głównie graliśmy na arenach. To się wahało tak od piętnastu do osiemnastu tysięcy ludzi. Tym razem mamy mniej miejsca, to będzie chyba cztery czy pięć tysięcy. Musimy zmienić wystrój sceny, aby się tam zmieściła. Szukamy nowych elementów. Nie wiem jeszcze, co zmienimy w setliście. Póki co nie rozmawialiśmy na ten temat. Ale na pewno będą jakieś zmiany. Chcemy, by było widać, że dopasowaliśmy nasz koncert do produkcji Vegas.

H: Myślę, że wizualnie to świetna okazja i pewnie też bezdenny budżet, aby coś wymyślić.

A: Mamy dobry, zdrowy budżet. Takie Fat Bottomed Showgirls1 pasowałyby do klimatu Vegas.

H: Z piórami i tak dalej…

A: Tak przy okazji, Fat Bottomed Girls to kolejna taka piosenka, która wyprzedziła swój czas. Z jednej strony mogłaby być widziana jako poniżająca, ale ja uważam ją za bardzo inspirującą. Wszystkie kształty i rozmiary! Tu chodzi o to, by czuć się dobrze w swoim ciele!

H: Czy myślisz, że w ramach jak będą mieć miejsce kolejne koncerty… (niedokończone pytanie – przyp.tłum.) Mówiłeś, że jeszcze nie zaczęliście rozmawiać o Vegas, bo to dopiero we wrześniu.

A: Mamy kolejną część trasy przed nami, jeszcze zanim pojedziemy do Vegas czeka nas Europa i Wielka Brytania w czerwcu.

H: Pewnie jest o wiele za wcześnie, żeby cię o to pytać, ale czy będzie taki moment, kiedy powiesz sobie: “Okej, jestem Adam Lambert”.

A: “Zrobiłem to, co miałem zrobić?”

H: Tak. “Zrobiłem to, co miałem tutaj zrobić.”

A: Wiesz, ciężko mi powiedzieć. Nadal nie wiem. Myślę, że nie będę się tym przejmował na zapas. Nigdy nie pomyślałbym, że to będzie trwać tak długo. I oni chyba też nie. Ale ciągle dostajemy nowe oferty, dobrze się z tym czujemy, wszystko gra, a ludziom się podoba. Dlatego się zgadzamy. Ale pomiędzy tym wszystkim pracowałem nad swoimi solowymi piosenkami. Pomiędzy nogami, że tak powiem.

H: (zaczyna się śmiać)

A: (niewzruszony) Odnogami trasy. Haha, bardzo śmieszne. O tym pomyślimy w Vegas we wrześniu.

H: Och w Vegas! (nadal się śmieje)

A: Więc w sumie mój album za jakiś czas się ukaże.Pracowałem nad nim. Mój poprzedni też wydałem pomiędzy współpracą z Queen. Ten rok będzie bardziej skupiony na trasach z nimi, ale przewiduję, że w następnym skupię się na swojej karierze solowej. A potem może znowu trasy z Queen i może coś zanim ten rok się skończy, jak wszystko dobrze pójdzie? To zabawne, bo widzę dużo fanów online komentujących: “O, to super, chcemy to zobaczyć! Ale chcemy też wiedzieć o twoim solowym materiale! Co z nim?” A w tym jest tak dużo logistyki, że nie chcielibyście o tym słuchać. To biznes. Trzeba dużo włożyć, aby wydać album. Chodzi też o właściwy czas, o przygotowanie ludzi… Ale pracuję nad tym.

H: Ale zaczynasz to już widzieć?

A: Tak, pomijając sprawy biznesowe, pisanie piosenek było bardzo satysfakcjonujące. Naprawdę jestem zadowolony.

H: Właśnie chciałem cię spytać o pisanie piosenek. Robisz to już tak długo, śpiewasz te piosenki. Musi być coś, co przeniknęło do Ciebie z tekściarstwa Freddiego, Rogera i tak dalej. Czy może jednak nie?

A: Zdecydowanie. Na tym albumie o wiele bardziej niż kiedykolwiek. To zabawne, bo przez długi czas myślałem sobie, że uwielbiam klasycznego rocka, ten zespół, który pochodzi z tej ery. Wiesz, lata 70’ i 80’. A ja przecież tworzę muzykę solową dla publiczności, która lubi muzykę pop, do radia. To dwie totalnie różne rzeczy, muszę je trzymać osobno. Wtedy mi to pasowało. Ale teraz wiem, że do świata muzyki wchodzi wszystko, wszystko pasuje. Odkąd streamowanie stało się tak istotne, możesz przekazać dobre piosenki odpowiedniej publiczności. Dobrze się czuję opierając się na tych wpływach i na tych dźwiękach, z którymi już tak długo mam doczynienia.

H: Jak to się przejawia? Czy jest więcej gitar? Albo większy nacisk na ciało? A może jakieś podwójne znaczenie? Czy jakaś struktura komponowania piosenki, której się nauczyłeś?

A: Myślę, że chodzi o omijanie takich bardzo specyficznych trendów, które pozwalają na rozpoznanie, z jakiego roku to piosenka. Wystarczy spojrzeć na zeszły rok. Wszyscy mieli taki bardzo podciągnięty do góry wokal. We wszystkich piosenkach pop są marimby. To są takie rzeczy, które są obecnie na topie. Za dziesięć lat będziesz mówić: “Pamiętasz tamto brzmienie?”. To, co ja staram się robić, to unikanie takich stempli czasu. A oprócz tego cofnąć się do czasów, kiedy większość muzyki była grana przez instrumenty na żywo. Zdecydowanie włączam więcej elementów na żywo do piosenek. Wiele piosenek ma w sobie klimat lat siedemdziesiątych, ale stworzony w sposób pasujący do obecnego roku. Występuje w nich taka fuzja. To ekscytujące, bardzo mi się podoba. Jest dużo basów, dużo gitary…

H: I o to chodzi! Rozmawiamy właśnie z Adamem Lambertem! Queen i Adam Lambert we wrześniu szturmem pojawią się w Vegas!

A: “The Crown Jewels2”!

H:  Tak, ich show będzie nazywał się “The Crown Jewels”! A teraz… Nie wiem jak to ująć, żeby nie zabrzmiało źle. Patrząc na to, ile równolatków Briana i Rogera przechodzi na emeryturę albo kończy karierę jadąc w pożegnalne trasy, myślę, że i ty musisz ustosunkować się do tego, co oni mają w planach. Nie będą tego robić wiecznie. Ale jeśli będą chcieli kontynuować, to też musisz zwracać na to uwagę.

A: To moi przyjaciele. Widzę jaką radość sprawia im przebywanie na scenie. Jestem pewien, że przypomina im to czasy młodości. To najlepiej pokazuje, ile wnieśli do świata muzyki. Kto nie chciałby przypominać sobie o czymś takim? Kto nie chciałby rozkoszować się chwałą tego, co się stworzyło jako artysta? Tu już nawet nie chodzi o ego, tylko o docenianie swojego dziedzictwa razem z publicznością. To Queen. Bycie na scenie, bycie częścią tego, jest większe ode mnie. Jest większe od nich. Nie wiem, to taki ruch, do którego należy też publiczność.

H: W ten szalony sposób, to globalna sprawa. Byliście w tak wielu różnych miejscach.

A: Tak, byliśmy wszędzie. To niesamowite. A niektóre z tych miejsc są ogromne. Jest strasznie dużo ludzi. Nigdy nie marzyłem, że będę występować przed takim tłumem. Na Ukrainie było pół miliona ludzi. Ćwierć miliona na Rock In Rio. Dla mnie to takie: “Że jak???”

H: To na Ukrainie tak, jakby każdy obywatel był na tym koncercie3.

A: No prawie! I doszła jeszcze Polska.

H: Tak, dołączcie, Polsko, macie jeszcze miejsca z tyłu!

[śmieją się]

H: To niesamowite.

A: Tak, to niezwykłe. Ja jestem tak wdzięczny, bo naprawdę… To podziałało znacząco na moją karierę. Współpracowanie z tymi ludźmi dało mi taką wiarygodność. To naprawdę bardzo dużo dla mnie znaczy, że znalazłem się w sytuacji, gdzie mogłem wykorzystać swój talent przy nich i to zadziałało, ludzie to zrozumieli. To naprawdę mi pomogło.

H: Zastanawiałem się dzisiaj przed naszą rozmową, kto wygrał w tamtym roku?

[śmieją się]

A: Kris Allen! Wypowiedz to imię!

H: Kris? No tak, gratulacje. Ale to dziwne. To takie dziwne, jak o tym pomyślisz. W zeszłym tygodniu słyszeliśmy o tym, jak oburzali się ludzie, którzy kiedyś byli w Idolu i w The Voice.

A: Oburzali się? Co się stało?

H: No wiesz, nie wiem nawet jak to ująć. Wiesz, obniżali znaczenie tych programów. Christina Aguilera została wyrzucona z The Voice za to, że powiedziała, że nie chodzi tam o muzykę. No i myślę, że jak ludzie słyszą takie rzeczy, to potem tak właśnie myślą o konkursach piosenki.

A: Jako uczestnik, myślę że taki show jest taki, jakim go sobie stworzysz. To nie jest cel, to trampolina. To sposób, na przekroczenie progu drzwi do tego świata. Bo ciężko w tym biznesie dostać się do tych drzwi.

H: Patrząc na historię tych konkursów, zwycięzcy nie są zwykle tymi, którzy osiągają największy sukces.

A: No wiesz, jest trochę takich ludzi. Kelly Clarckson…

H: [mówi w tym samym czasie, co Adam, zbytnio go nie słuchając] Wiem, że była Carrie Underwod, Kelly Clarckson… Ale zwycięzcy są tymi, którzy dostają swoją drogę, którą mogą podążyć. Więcej mają na tacy. A jeśli tego brakuje, musisz dostać jakąś szansę, aby pokazać się przed ludźmi i dopiero wtedy zobaczysz, gdzie to doprowadzi.

A: Zdecydowanie mogę powiedzieć, że idea konkursów piosenki i ich forma są już doskonale znane przez ludzi, bo są puszczane w telewizji od lat. Ludzie bardziej zdają sobie sprawę, że te programy w pewien sposób rzeźbią swoją fabułę i manipulują publicznością – ale takie właśnie są. Dlatego myślę, że ludzie teraz wiedzą, jak to działa. A my kulturalnie jesteśmy bardziej cyniczni niż kiedykolwiek, więc nietrudno się domyślić.

H: Może to będzie pytanie zbyt wybiegające w przyszłość, ale wiemy, że wasze nadchodzące koncerty kładą duży nacisk na News Of The World ze względu na nadchodzącą rocznicę. Czy macie już jakiś pomysł, co będzie następnym tematem przewodnim? Czy skupicie się na czymś innym? Bo domyślam się, że członkowie zespołu zawsze chcą dodać coś świeżego od siebie.

A: Zdecydowanie tak. W sumie to w zeszłym tygodniu dużo do siebie mailowaliśmy o tym, jak chcemy wykorzystać nasz obecny koncert i rozwinąć go jeszcze bardziej. Myślę, że Newst Of The World, obraz robota to był bardzo mądry, kreatywny pomysł. To był w sumie ich pomysł, Briana i Rogera, aby przeprowadzić tego robota przez cały koncert. To taki błyskotliwy, nietypowy koncept. Ale kto wie? Ja nie wiem, czy robot zostanie z nami na dłużej. Bo Vegas opiera się na klejnotach królewskich.

H: Czyli patrzymy na to zupełnie inaczej.

A: Wiesz, klejnoty królewskie są wielkie. Ogromne.

H: Ogromne klejnoty.

A: Gigantyczne. Będziemy się nimi zajmować całą noc.

[śmieją się]

H: To był Adam Lambert, który wkrótce będzie w MGM Grand z “The Crown Jewels” w Park Theatre od 1 do 22 września. Dziesięć koncertów, a w międzyczasie pojawiają się kolejne daty koncertów na całym świecie.

A: Tak, od czerwca do wczesnego lipca mamy koncerty w Europie, w Wielkiej Brytanii znowu gramy w O2. To bardzo ekscytujące.

H: Przełomowe.

A: A jednocześnie będę dokańczał swój solowy album i przygotowywał go dla wszystkich.

H: To wtedy wrócisz do nas, żeby o tym pogadać. Zaproszenie czeka.

A: O, dziękuję.

H: Adam Lambert. Dziękujemy.

A: Dzięki, że mogłem tu być. Doceniam to.


1Dosł. Tancerki o grubych tyłkach

2”Klejnoty królewskie”

3Dla ścisłości, bo Amerykanie najwyraźniej mają problem z ocenianiem faktycznej wielkości niektórych krajów – Ukraina ma 45 milionów mieszkańców. Tak trochę więcej niż pół miliona.


Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.