Pride Life

By Ivaa

Do sieci wpłynęły dziś skany z gazety Pride Life,gdzie Adam gości na okładce plus w środku znajduje się wywiad z nim przeprowadzony. Prezentujemy również tłumaczenie,które przygotowała dla Was Annie.

The Man Who Would Be Queen
Z jego oszałamiającym wyglądem gwiazdy rocka i głosem, który łączy w sobie ikoniczne warknięcia i szokujące vibrato, można spokojnie powiedzieć jedną rzecz o Adamie Lambercie – zdecydowanie wami wstrząśnie1.
Jeśli szukalibyście kogoś, kto wszedłby w retro adidasy Freddiego Mercury’ego, nie moglibyście znaleźć lepszego kandydata niż Adam Lambert. Ten trzydziestopięciolatek z San Diego w Kalifornii zyskał sławę prawie dekadę temu podczas przesłuchania do Amerykańskiego Idola. Od tego czasu, niekryjący się ze swoją orientacją piosenkarz wydał trzy albumy studyjne, krążek live oraz kilka EP; wystąpił też w wielu programach telewizyjnych, między innymi w Glee i w remake’u Rocky Horror Picture Show telewizji Fox, a tego lata ponownie wciela się w rolę frontmana Queen, jednego z najbardziej kultowych zespołów rockowych wszech czasów. Spotkaliśmy się z Adamem w trakcie jego przygotowań do zbliżającej się trasy.

Gratulujemy tempa sprzedaży biletów! Koncerty wyprzedają się wszędzie i wciąż dochodzą nowe daty. To musi być fajne uczucie.

A: Dzięki, jestem bardzo podekscytowany rozpoczęciem przygotowań – chcę poczuć znowu ten klimat, wiesz. Koncerty będą wymagające, więc dobrze będzie wrócić do poprzedniej kondycji. Robiłem to już wiele razy, ale jestem po prostu takim typem człowieka – skupionym na celu i projekcie – że bardzo lubię mieć coś takiego, nad czym pracuję.

Kiedy zaczynają się próby?

A: W czerwcu. Tak naprawdę, nie potrzebujemy wielu prób. Znamy wszystkie piosenki. Robimy to już pięć lat z przerwami, więc tu potrzeba bardziej czasu na próby techniczne, aby mieć pewność, że wszystko ze sobą współgra. Światła, brzmienie, scena, takie rzeczy. Właściwie, w tej sytuacji to to będzie dla nas większym wyzwaniem niż sama muzyka.

Czym te koncerty będą różnić się od poprzednich tras?

A: Mocno skupiliśmy się na tej odmienności, ponieważ bardzo cieszy nas reorganizacja koncertu, kolejności grania niektórych piosenek i ich aranżacji. Prawdopodobnie zagramy też piosenki, których nigdy wcześniej nie wykonywaliśmy razem; inne przeboje z katalogu Queen. Wszystko będzie też mieć zupełnie inny kontekst wizualny. Wciąż mamy nowe pomysły, powstała nowa wersja sceny i setlisty, więc będzie całkiem inaczej niż wcześniej.

Jaka zazwyczaj jest publiczność na takich wielkich koncertach Queen?

A: Wspaniała! Naprawdę. W sensie, mówimy tu o uczestnikach koncertów, którzy są fanami od samych początków zespołu. Czyli ludziach, dla których Queen stanowi nieodłączną cząstkę życia już od wielu lat. A Queen posiada tak wiele kultowych piosenek, które ludzie kojarzą sobie z ważnymi okresami w ich życiu albo z pozytywnymi wspomnieniami z przeszłości. Dlatego w trakcie występowania pojawia się wiele nostalgii, którą można wspaniale wykorzystać.

Czy widzisz dużo znajomych twarzy?

A: Zdecydowanie są tam zagorzali fani. Wciąż spotykam się ze znajomymi twarzami. To wywołuje u mnie uśmiech. Staram się często utrzymywać kontakt wzrokowy z publicznością – to pozwala zachować uczucie świeżości. A w przypadku zagorzałych fanów pojawia się spojrzenie mówiące: „Hej, dobrze cię znowu widzieć.”.

Czy masz jakąś piosenkę, którą lubisz wykonywać najbardziej?

A: Nie sądzę, bym był w stanie wybrać ulubioną. To jest właśnie wspaniałe w Queen; ich katalog jest tak różnorodny. Wiesz, w ciągu swojej działalności zahaczyli o tak wiele różnych gatunków ze swoimi piosenkami. Więc dużo zależy od tego, jaki mam nastrój; co chcę przekazać. Jeśli chcę być agresywny i twardy, są na to piosenki. Jak chcę być zabawny i ekspresywny, są na to piosenki. Ale są też piosenki z głębokim przesłaniem emocjonalnym. Chodzi mi o to, że rozchodzą się w tak szeroką gamę różnych emocji, że niemożliwe jest wybranie jednej ulubionej.

Jaka w tej chwili jest twoja więź z Freddiem, po szczegółowym poznaniu jego piosenek?

A: Myślę, że powiedzenie, że czuję jakbym go znał, byłoby tu bardzo pretensjonalne. Ale coraz bardziej czuję, że naprawdę jest mi żal, że go nie poznałem. Coraz więcej się o nim dowiaduję z coraz to nowych historii, które opowiadają mi Brian i Roger. Myślę, że najsilniejszą więź odczuwam poprzez przyglądanie się piosenkom, które napisał i próby zagłębienia się w podtekst emocjonalny każdej z nich, odkrywanie, jaką reakcję publiczności chciał osiągnąć konkretną piosenką i przez co wtedy przechodził. Czuję się trochę jak w świętym miejscu kiedy śpiewam na scenie piosenki, które napisał i próbuję dać z siebie wszystko, by zrobić to właściwie.

Poza swoją współpracą z Queen, dawałeś ostatnio znaki na swoich mediach społecznościowych, że pracujesz nad nowym albumem. Wrzuciłeś nawet ostatnio zdjęcie, gdzie nagrywałeś coś razem z Nilem Rodgersem. Jak ma się ten projekt?

A: Idąc od świata popu, zahaczyłem o elektroniczną muzykę taneczną i o rock. Pracowałem nad wieloma różnymi gatunkami – i patrzę na taki zespół jak Queen. Oni nie ograniczyli się do jednego brzmienia. Myślę, że przez to katalog ubożeje. Dlatego jestem bardzo podekscytowany tym, nad czym właśnie pracuję. Mam wrażenie, jakbym był pozytywnie naładowany i nabieram pędu, by zanurkować w trochę inne brzmienia niż to, co robiłem dotychczas. I to naprawdę świetne, bo czuję jakbym zajmował się czymś, co przychodzi mi naturalnie, znajdując coś nowego, lecz jednocześnie coś, co było we mnie cały czas – o ile to ma jakiś sens?

Ma, oczywiście, że ma. Masz już jakiś określony termin na ten projekt?

A: Szczerze? Nie mam pojęcia. Może po trasie, a może przed. Chcę wydać muzykę wtedy, kiedy czas będzie ku temu odpowiedni. Tego właśnie chcę, cokolwiek to oznacza. Bardzo łatwo podchodzić do przemysłu muzycznego jak do biznesu i myśleć sobie: „Wiesz, chcę stworzyć coś, co spodoba się bardzo wielu ludziom.” I czasami o to chodzi w muzyce pop i na tym opiera się wartość. Chcesz dotrzeć i zyskać uwagę tak wielu ludzi, ile się tylko da. Ale z drugiej strony, jest kwestia pozostawania autentycznym dla samego siebie i robienia czegoś, co sprawia ci radość. I to jest coś, na czym mi obecnie zależy. Przede wszystkim chcę to robić dla siebie. I może uda mi się dotrzeć do ludzi właśnie przez tą prawdziwość.

Poza muzyką, spędzasz ostatnio sporo czasu z prasą i na mediach społecznościowych wypowiadając się o polityce i problemach społeczeństwa LGBT. Żyjemy w szalonych czasach. Jaka jest twoja opinia o obecnej sytuacji w państwie?

A: Tak szczerze, to to jest koszmar. Nie rozumiem, dlaczego administracja Trumpa spędza tak dużo czasu starając się za wszelką cenę ciągnąć nas w tył zamiast pchnąć do przodu w pozytywny sposób. To tylko strata energii, a determinuje podstawowe prawa człowieka. Weźmy sprawę łazienek dla ludzi transgender. Nie rozumiem, dlaczego musieli to wycofać. To po prostu nie ma sensu. Wszystkie dzieci powinny być traktowane sprawiedliwie i z takim samym szacunkiem. Aby stworzyć bezpieczną strefę dla dziecka, musimy być świadomi niektórych rzeczy. Jeśli dziecko identyfikuje się jako trans, sprawmy, aby ich sytuacja była jak najwygodniejsza. Dlaczego wszystko im utrudniać? To okropne. To tortura. I tak samo w przypadku dorosłych. Jeśli ktoś identyfikuje się jako konkretna płeć, dlaczego zmuszać ich do pójścia do łazienki dla drugiej płci? To tylko stwarzanie niewygodnej sytuacji dla wszystkich. A moim zdaniem wszystko pochodzi ze strachu przed nieznanym.

Jak myślisz, jak sprawy się potoczą?

A: Ostatecznie staram się zachować nadzieję na lepszą przyszłość. Wszystko jest teraz takie negatywne, to bardzo napięta atmosfera. Ale mam nadzieję, że w ciągu najbliższych czterech lat pojawi się kontrkultura i nie pozwolimy, bo coś takiego się powtórzyło. Liczę, że ludzie zrozumieją, że razem możemy pomóc, możemy wprowadzić zmiany i powstrzymać zatwardziałe jednostki o zacofanych poglądach przed rządzeniem tym państwem. Musimy się obudzić i sprawić, by coś takiego już nie miało miejsca.

W jednym wywiadzie określiłeś się jako post-gej pracujący w przemyśle pre-gejowskim. Czy wciąż tak się czujesz?

A: Wiesz, w ostatnich latach wszystko poszło bardzo do przodu. Ale to znowu miało związek z sytuacją polityczną i społeczną. Kiedy Obama został wybrany na stanowisko, jego przesłanie było pozytywne i pełne nadziei, zorientowane na postęp i otwartość. Te wszystkie rzeczy wywołały efekt domina. Więc tak, czuję że bycie gejem w przemyśle muzycznym stanowiło przez pewien czas nierówną walkę. I teraz nie chciałbym stracić tego, co już zyskaliśmy. Teraz bardziej niż kiedykolwiek czuję, że to ważne, by konkretnie mówić, kim jestem, w stu procentach, bezpardonowo, nie tłumacząc się – nie mogę iść na łatwiznę.
Ameryka poznała Cię podczas Amerykańskiego Idola. Ale w zeszłym roku zatoczyłeś koło i zostałeś sędzią w australijskim X-Factorze, gdzie twój uczestnik wygrał show. Jakie to było doświadczenie?
A: Strasznie mi się podobało. I muszę powiedzieć, że to się spodziewałem. Wiesz, kiedy byłem dzieckiem, byłem członkiem dziecięcej grupy teatralnej – dużej, składającej się z około 200 dzieciaków. Jak dorosłem, stałem się studentem-reżyserem w tej grupie. Brałem wtedy młodsze dzieci i pokazywałem im kroki taneczne, ćwiczyłem z nimi piosenki, pomagałem z ich scenami i tak dalej. Będąc mentorem w X-Factorze przypomniałem sobie o frajdzie, jaką z tego miałem. Czułem się znów jak nastolatek.

Kiedy jesteś na scenie z Queen albo solo, zawsze jesteś genialnie ubrany. Jak ważny w twoim życiu jest wyszukany styl?

A: Zawsze lubiłem przebieranki [śmieje się]. Od tego się zaczęło. Jak byłem dzieckiem, miałem pudełko z ubraniami, które moi rodzice trzymali na strychu i które było przeznaczone tylko na Halloween. Jednego dnia zorientowałem się jednak, że mogłem wspiąć się po drabinie i zdjąć pudełko kiedy miałem na to ochotę, więc przebierałem się cały czas. Bawiłem się makijażem mamy i garniturami taty. Więc nie zmieniło się w sumie nic oprócz mojego budżetu [śmieje się]. Uwielbiam ubrania i zawsze kierowałem się w stronę czegoś nietuzinkowego, czegoś trochę przesadnego.

Dobrze ci idzie.
A: Dzięki. Zdecydowanie nie boję się mody. Myślę, że mój wygląd i to, w jaką stronę się kieruję zmieniało się z czasem. Jak pierwszy raz byłem na scenie, pochodziłem z teatru i miałem obsesję na punkcie ery glam rocka, dlatego chciałem, by wszystko było jak kostium. Nadal to kocham, ale teraz patrzę też na to, co jest na wybiegach, jakie są trendy, co robią projektanci i jak z tym wszystkim zgadzają się moje własne preferencje. Wiele razy patrzę na stare zdjęcia i wyrzucam sobie „Co ja sobie wtedy myślałem? Wyglądałem jak szaleniec.” Ale hej, zrobiłem coś takiego i nie będę żyć w wiecznym żalu. Było, minęło [śmieje się].

KOLUMNA Z BOKU:
PIERWSZY RAZ

Adam wspomina…

…swoją pierwszą paradę równości:
To było 12 lat temu, kiedy po raz pierwszy przeprowadziłem się do zachodniego Hollywood. Występowała jakaś gwiazda popu – tak szczerze, to nie pamiętam kto – ale zszokowali mnie wszyscy ludzie na ulicach. To było wspaniałe przedstawienie naszej społeczności.

…pierwszy album, który kupił:

Kupiłem dwa na tej samej wycieczce: Wilsona Phillipsa i Emotions Mariah Carey. Dwa klasyki!

…swój pierwszy samochód:

Białe Volvo station wagon – rocznik 87, o ile dobrze pamiętam. Z winylowym beżowym wnętrzem [śmieje się].

…pierwszy raz, kiedy czuł, że osiągnął sukces:

Kiedy zostałem członkiem obsady Wicked w trasie po kraju. To był dla mnie wielki krok. No i oczywiście Idol był czymś wielkim. Potem moim krokiem milowym po Idolu było nagranie płyty i nie tylko wydanie singla, który stał się hitem, ale też nominacja Grammy. No i potem cała sprawa z Queen. To chyba takie fundamenty mojej kariery – póki co, wszystko idzie dobrze!

…pierwszy raz, kiedy usłyszał piosenkę Queen:
Oglądałem Wayne’s World. Pamiętam, że słyszałem wtedy Bohemian Rhapsody po raz pierwszy i myślałem sobie – co to jest? [śmieje się] To zmieniło moje życie.

1W oryginale wykorzystano oczywiście wyrażenie „he will rock you”, którego nie da się wiernie przetłumaczyć na polski. Wykorzystałam jedno z tłumaczeń, które pasuje mi tutaj najbardziej.

 


 Category: News Wywiady

Leave a Reply

*

error: Content is protected !!