Queen+Adam Lambert Łódź- Relacja prosto ze sceny

Niech ten tytuł Was nie zmyli! Tym razem moja relacja  z  tegorocznego koncertu będzie się diametralnie różniła od pozostałych…. 

…a wszystko dlatego,że byłam na scenie! Pod wpływem dziwnego impulsu kupiłam ten pakiet i wczoraj został ,,zrealizowany”.

Czy tego żałuję?

Odpowiedź  brzmi następująco: NIE 

A chcecie poznać moja historię?

No to zasiadajcie wygodnie w fotelach i czytajcie…


We are one
We are a universe
Forbears of what will be
Scions of the devonian sea
Aeons pass
Writing the tale of us all
A day-to-day new opening
For the greatest show on Earth

 

Obudziłam się jakoś po 9:00,bo ekscytacja nie pozwalała dalej spać. Jako,że miałam czas na ogarnięcie się, poleżakowałam jeszcze sobie w łóżku z moją ulubioną poduchą i oglądałam jakieś brednie w TV.

Gdy dochodziła 12:00 ( a na 14:00 postanowiłam być pod halą) zaczęłam się szykować i taki to efekt mniej więcej wyszedł.

Na miejscu byłam prawie punktualnie i przywitał mnie widok tirów, kolejkujących fanów od bladego świtu (kolejny plus ucieczki na scenę- brak kolejkowania od 4:45 😛 ) oraz różnych śmiesznych ludzi obwieszających teren hali banerami.

Nie mogłam sobie odmówić małej sesji z naczepą od tira,która stała chyba specjalnie dla nas bez ciągnika siodłowego,żeby móc porobić sobie zdjęcia.

A potem czmychnęłam do swojej kolejki, w której byłam pierwsza.

 

I czekałam na resztę. Kolejna zjawiła się Beatka W. , Kasia, a inni chyba wzięli przykład z Adama i pojawili się ,,na ostatnią chwilę” ; czyli jak już weszliśmy i czekaliśmy w środku ( i jeszcze z jakieś 10 min.czekaliśmy na dwójkę spóźnialskich).

Punktalnie o 18:00 ,, A kind of magic” ruszył. Wyszedł w coraz to większe zimno pan od Prestige odpowiedzialny za organizację i przebieg vip experience i poprowadził nas do vip check in, gdzie wraz z Panią sprawdzali tak jak w przypadku pakietów na solo trasę Adama czy ty to ty i zaopaskowali nas.

Każdy z nas dostał dwie opaski,które wyglądały tak

Oczywiście nie mogliśmy sobie odmówić zrobienia foteczki wszystkich rąk zaopaskowanych różowymi opaskami

Później nasi ,,opiekunowie” z Prestige wyjaśnili nam pokrótce co i jak i ruszyliśmy w stronę merchu. Mogliśmy w tym czasie zrobić sobie zakupy,zanim Wy wszyscy weszliście do środka, a my schowaliśmy się za kulisami.

Ja z tej okazji nie skorzystałam,bo nie chciałam wyglądać z torbą pełną merchu jak obwoźny bazar,a poza tym byłoby mi niezręcznie pogować na scenie z tym wszystkim 😛  Moja mama wszystko załatwiła.

Po zakupach wróciliśmy do swojego punktu zbiórki i jedni czekali za mgmt Queen tour, a drudzy poszli jeść (mieliśmy dostęp do cateringu) / do ubikacji / do szatni itp.

Gdy przyszła pani mgmt Queen tour- Jo Lee byliśmy wszyscy obecni i zabrała nas na spacer za kulisy. Ale nie do końca- nie weszliśmy do pomieszczenia,gdzie były ulokowane garderoby panów. Tam, zostaliśmy przejęci przez pierwszego technicznego-strasznie śmiesznego i sympatycznego gościa. Opowiadał, ile pracy jest nad budową sceny, przyłączeniem kabli itp. Pytał się nas, czy wcześniej już bywaliśmy na koncertach QAL, co sądzimy o Adamie. Opowiadał także anegdotki związane ze swoją pracą.

Następny techniczny, który nas ,,przejął” to wysoki chudy blondyn. Zaprowadził nas do babyjesusfilms, którego znacie z preshowbananas z jego insta. Zobaczyliśmy reżyserkę,którą miał ulokowaną w piwnicy :D. Przy okazji pilnował krzesełka.

Tak, w piwnicy,ale nie narzekał na warunki. Opowiedział nam o swojej pracy, dowiedziałam się,że ściśle pracuje ze swoimi kamerzystami i innymi panami odpowiedzialnymi za obraz i dźwięk. Śmiał się,że ma trzech kamerzystów podpisanych Robin/ Robyn i niekiedy potrafi się pomylić i wydać nie to polecenie,co trzeba.

Ma ze sobą takie jakby dwie duże rozkładanie skrzynie, w których ma ekrany,różne sterowniki, słuchawki, banana 😀 oraz inne przydatne rzeczy w jego codziennej pracy. Te ekrany są podzielone na mniejsze, dzięki czemu ma podgląd na wszystkie kamery.

Następnie nasz wysoki techniczny zabrał nas na spacer po tunelu, po którym kroczyli Adam,Brian i Roger prosto na scenę. Najpierw wyszliśmy tak jakby po skrajnej lewej,żeby nam pokazać kącik techników od gitar

A potem oprowadzał nas dalej. Uczulał nas,żebyśmy chodzili po metalowych kładkach,żebyśmy nie odłączyli przez przypadek żadnego kabla i się nie wywrócili przez nie. Wracając krótko do spaceru po tunelu,po którym szli później nasi bohaterowie wieczoru- stał też stół z przygotowanymi ręcznikami dla prawie każdego muzyka. Piszę prawie,bo dla Adama leżały przy klawiszach na scenie. Mieli także do dyspozycji chusteczki dziecięce nawilżane.

Jako wodę do popicia mieli Cisowiankę niegazowaną.

Po dokończeniu kółka doszliśmy do schodów,które prowadziły nas do bycia na scenie.

Jo Lee,pani z Prestige oraz techniczny i ochroniarz dali nam pouczenie nt. tego,co możemy robić. A więc:

1.mogliśmy robić zdjęcia,ale nie aparatem, ani z fleszem, jedynie telefonem ( a więc jakość moich zdjęć to ziemniaki, ale z drugiej strony mam kilka fajnych perełek,które chętnie wstawię)

2.mogliśmy stać na scenie, a więc ja stałam w tym miejscu

Ale i tak minimalnie się przesuwałam,bo można było ( i tak i tak praktycznie każdy się przemieszczał żeby zrobić zdjęcia z każdego kącika. Ja niestety jestem mała i moje wysięgniki (czytaj ramiona) nie są takie długie jak innych.

3. Obowiązywał całkowity zakaz wbiegania na środek sceny i przeszkadzanie muzykom w pracy, inaczej groził wyjazd ze strefy

4. Mogliśmy śpiewać, a więc kto ma dobre uszy,ten mnie słyszał pomiędzy piosenkami oraz zanim koncert się zaczął (rzecz jasna Spike,Adam,Neil itp także mnie słyszeli. a przede wszystkim widzieli *jak szaleję 😀 * ale o tym później).

Do 20:15 był czas wolny i każdy mógł iść jeszcze do łazienki albo po picie/jedzenie/merch etc.

Po tym czasie już nie wolno było nam wychodzić.

5. Upominki odebraliśmy jak wychodziliśmy już ze strefy na sam koniec koncertu.

6. Techniczny ostrzegł nas,że na czas solo Bri klatka poleci  w dół  i jak zacznie opadać,mamy cofnąć się na chwilkę.

7. Żegnając się z nami życzyli nam udanego koncertu 😛

Zanim zaczęła się audiencja, zrobiłam kilka zdjęć specjalnie dla Was jak wygląda ,,złożona” za tą ,,klatką” ; która później się podnosi.

Gdy wy cisnęliście się jak sardynki pod barierkami, do nas podszedł NEIL i z każdym cyknął sobie zdjęcie!

Oczywiście nie odmówił każdemu króciutkiej pogawędki oraz autografów   (ja nie brałam, nie pomyślałam)

Potem podszedł do nas techniczny Briana z Red Special i porobiliśmy zdjęcia

Na 10 minut przed wyjściem QAL na scenę strzeliłam szybko selfie pod klatką

No i czekaliśmy na koncert.

Jeśli chodzi o rozkład sił to Glamberts było 4, Queenies 6. Zrobiły się dwie grupki. W pierwszej byłam ja oraz trzy wcześniej wspomniane glambertki + dwójka Queenowców ( swoją droga strasznie sympatycznych,pozdrawiam!) , pozostali byli po drugiej stronie.

Rozmowy z mgmt tour Queen,technicznymi najczęściej przeprowadzałam ja, bo nie wiem skąd,ale miałam odwagę i śmiałość rozmawiać po angielsku 😀 .

A gdy zgasły światła zaczęła się magia..

My tu na scenie każde dudnienie bębnów czuliśmy każdą komórką ciała. KAŻDĄ! Krzykom i piskom nie było końca. Gdy klatka zaczynała się podnosić, przed sobą zobaczyłam Spike’a, dalej byli Adam/Bri/Roger, a po lewej na ekranie witał nas wszystkich nie kto inny, a Frank!

A gdy Adam otworzył usta i zaczął śpiewać… ZACZĄŁ SIĘ ISTNY SZAŁ CIAŁ. Ale Wy doskonale to wiecie…

Jeszcze kilka zdjęć

Ten koncert przebił Kraków i Oświęcim razem wziętych. To co się tam działo i to co widziałam przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Serio. Głos Adama z poziomu sceny brzmiał tak,jakby nie miał akompaniamentu muzycznego. Coś wspaniałego.

Nie będę się rozpisywać nad potęga głosu Adama,bo to,co z nim potrafi wyczyniać, chyba każdy wie (a jak nie, to trudno).

Dosłownie wcięło mnie na WWTLF. Z mojego poziomu brzmiało to tak, jakby głosy z nieba śpiewały tą piosenkę.

Oczywiście tradycyjnie z mojej strony było śpiewanie,headbanging*, krzyczenie itp. Wysiłki nie poszły na marne hi hi hi .

Na SCC/IWIA Bri solo  tradycyjnie był headbanging,ale zanim go zaczęłam,zdjęłam okulary, żeby nie poleciały i powiedziały Wam siemano,zleciałem z głowy Ivy 😀

W międzyczasie,gdy machałam włosami (to było SCC) Adam szedł w naszą stronę, konkretnie w moją. Ja tu macham włosami i musiał nagle lekko się cofnąć,żeby nimi nie oberwać ode mnie niechcący. Ale widziałam,że mu się to podobało, jak się hm ,,wczuwam w muzykę ” .

Lubił widzieć,jak fani szaleją razem z nim i śpiewają, wtedy wie,że nie ma do czynienia z armią drewnianych kijów do mopów. Ze swojej strony dodatkowo między piosenkami krzyczałam teksty typu we love you / długie donośne Adam/ ew. Adam I love u etc. Plus oczywiście mój kozi śpiew. 😀

Gdy nadchodzi IWTBF stało się coś,czego ja ani Beata,Kinga i Natalia się nie spodziewałyśmy….

Mianowicie Adam sobie chodzi po scenie i śpiewa i dochodzi do nas

Jest w tym miejscu

I nagle koło mnie wołają i wyciągają do niego ręce. Widzę,że on podchodzi no i…

…jakby to powiedzieć….

NASZE RĘCE TAKŻE SIĘ SPLOTŁY  W NAPRAWDĘ MOCNYM UŚCISKU (ale nie wykręcającym jego reki xD po prostu pomachałam do niego,on złapał moją rękę,ja złapałam  jego  tak,że wsunęłam swoje palce w jego i ścisnęliśmy się nawzajem. Lekko także podnieśliśmy nasze splecione ręce. Gdy opuszczał moją rękę dodatkowo tak delikatnie jeszcze dotknął opuszkiem palców. On ma ręce średnio grube *skórnie* , bardzo ciepłe…)

Zacznijcie już mi śpiewać ,,All I need” od Within Temptation .. *zakochany*

OCZY SPOTKAŁY ( moje były jak pięciozłotówki,jego błyszczące)

A UŚMIECH ADAMA SPRAWIŁ,ŻE DOSTAŁAM KOLAN JAK Z WATY CUKROWEJ.

Tak panie i  panowie- mi także udało się złapać kontakt cielesno/wzrokowy z Adamem- i to było naprawdę przecudowne uczucie. Do teraz nie mogę uwierzyć,że to się stało i długo chyba będzie trwać ten stan. Chyba dlatego,że to był mój pierwszy raz.

A myślałam,ze ominie mnie ten moment.. a tu zonk.

Najgorsze w tym wszystkim jest to,że nie mam pamiątkowego zdjęcia z tego zajścia. A bardzo bym się ucieszyła z takiego zdjęcia. Niestety, a może stety muszę polegać na moim  mózgu,który ten moment bardzo zakodował sobie tam w szarych komórkach

,,Co mnie jeszcze czeka” pomyślałam sobie…

Zanim jednak- nadszedł czas na chwilę wzruszeń i pobycie z samym Brianem na scenie.

Tradycyjnie już na LOML+ światełko.

 A w dalszej części koncertu jak i na początku bardzo często podchodził do nas podczas solówek i ustawiał się nam do robienia zdjęć. Na zdjęciach wyżej wybrałam najpiękniejsze- jak prosto patrzy się w mój telefon 🙂 . I się tak szczerze od serca uśmiecha.

Perkusista zaś tym razem zaskoczył mnie śpiewając ,, I’m in love with my caar…. ” uwielbiam ten kawałek.

Niestety Roger często mi się krył, a jak się pojawiał,światło było takie,że nie mogłam zrobić jakiegokowiek zdjęcia, więc zdjęcie z telebimu musi mi wystarczyć.

Ze swojej strony na telebimie nie widziałam Freddiego na LOML i było mi z tego powodu smutno.

Solówki Bri także całej nie widziałam- jedynie tylko ten moment,jak z podestem leci na górę. Potem to tylko lasery…i wsłuchiwałam się w brzmienie gitary.

 

Potem wrócił Adam i bawiliśmy się znakomicie dalej. Nadszedł jednak ten moment, w którym Adam zaprezentował wszystkim zebranym jak to ja nazywam ,,Klasykę Lamberciego Gatunku ” czyli nieśmiertelne WWFM!

Jedni niestety pozytywnie do tej sytuacji nie podchodzą, a wśród widowni tylko zebrani glamberts śpiewali, u nas także nasz kwartet śpiewał, a jak. Ale ogółem to było w miarę…. nawet na recenzji Onetu <?> migło mi,że to jest najsłabszy a nawet i blady pkt.koncertu.

CO NIE ZMIENIA FAKTU,ŻE NIE POWINNAM WSPOMNIEĆ O GDML!!!

,,FYE” w renesansie. Dosłownie. Adama wygibasy na podłodze i jego jęki sprawiały,że się gotowałam i ledwie,co zdjęcia robiłam,ale chyba to nadaje się do publikacji.

..oraz wywołania na papierze fotograficznym.

Jak zapewne wszyscy wiecie, na Bo Rhap Adam ostatnimy czasy mylił tekst. Ja z jakiś tydzień temu wysłałam mu tweet z tym wersem co kręci w poprawnej wersji.

Chyba musiał go przeczytać i sobie pamięć odświeżyć,bo u nas zaśpiewał tak jak powinno być 😀

No co, troskliwa jestem… ;”)

Oczywiście na telebimie nie mogło zabraknąć ,,Scaramoutch scaramoutch will you do the fandago?”   z klipu!

A potem samego Adama tam na górze.

Bo Rhap zaczynało się normalnie od intro ,,Is this a real life” kończyło na gongu. Szczerze się wzruszyłam, słysząc BR w full length.

Końcówka koncertu przebiegła tradycyjnie.. WWRY/WATC/śnieżne konfetti i no właśnie…

KONIEC!

GOD SAVE THE QUEEN!

Okrzykom dziękujemy z naszej strony nie było końca! Oklaskom także!

Gdy zespół zaczynał schodzić,do nas odwrócił się w tym momencie Spike i oznajmił,że każdy z nas otrzymuje kartkę z dzisiejszą setlistą w prezencie.

Naród poleciał do technicznego,ja zaś otrzymałam  setlistę prosto od Spike’a.

Schodzi Tyler i niesie zużyte pałeczki od perkusji.

Przechodzi koło dziewczyn i pałeczki (po jednej sztuce!) wręcza MI <WTF> i takiemu panu,który był w mojej ,,drużynie” :D.

Ledwie co wykrztusiłam z siebie thank you,a tu kolejna niespodzianka…..

BRIAN MAY PRZECHODZI KOŁO NAS I KAŻDEMU Z NAS UŚCISNĄŁ RĘKĘ I PODZIĘKOWAŁ ZA WSZYSTKO! JEGO UŚMIECH BYŁ PO PROSTU BEZCENNY! 

CZAICIE TO?  W CIĄGU JEDNEGO WIECZORU ZDOBYŁAM SELFIE Z NEILEM, KONTAKT Z ADAMEM, BRIANEM I JESZCZE PAŁECZKA OD TYLERA. AH, JESZCZE DOSTAŁAM KOSTKĘ DO GITARY OD BRIANA…. NO I TA SETLISTA OD SPIKE’A.

ZA DUŻO SZCZĘŚCIA JAK NA JEDNĄ NOC!

Za dużo wrażeń, do teraz nie mogę się pozbierać! Kiedy jako tako ogarnęłam się,żeby zejść ze stromych schodów, otrzymałam od Jo Lee torbę, w której były..

kieliszki do wódki

Podarowałam je rodzicom, u mnie by się kurzyły..

Setlista,pałeczka,kostka,smyczka (ale smyczkę dostałam w paczce vip).

Oczywiście wszystkie Adamowe ,,akcje” do was widziałam. Myślę,że to megaurocze jak do Was rzucał kwiatki.

No i nieźle zaskoczyliście publikę  jak i samego Adama krzycząc ile sił w płucach WE LOVE YOU. Ja też zaczęłam 😀

Ten koncert zaliczam do bardzo udanych. Nie żałuję, że kupiłam ten pakiet. NIC A NIC. Jeśli nadarzy się kolejna taka okazja, wydam kolejne tyle zielonych bez wahania!

Ten koncert przeżyłam najsilniej i teraz będzie mi bardzo ciężko wrócić do rzeczywistości już w czwartek w nocy… 🙁

Idę wybierać zdjęcia do wywołania i wstawienia na nasz FB… to,co chciałam Wam opowiedzieć,chyba opowiedziałam.

,,Was it good for you?”

,, Definitely good….” 

 

IWONA

 

PS.Headbanging- rytmicznie machanie włosami,stosowane na koncertach zespołów muzyki metalowej.

Przykład takiego headbangingu możecie zobaczyć na tym video na początku


Opublikowany w News

3 myśli na temat “Queen+Adam Lambert Łódź- Relacja prosto ze sceny

  1. Jesteś niesamowitą dziewczyną … Pięknie opisalas…widzialam Ciebie z trybun i pozostałych fanów Twoje przeżycia przypominają mi moje kiedy to 30 lat temu byłam na koncercie Savage i też uscisnal mi rękę… będziesz to pamiętała do końca życia i przeżywała za każdym razem. Mi udało się po 3o latach teraz w lutym też być na koncercie Savage i też zszedł że sceny i uscisnal mi rękę… ten kto tego nie przeżyje nie zrozumie. Ty z pewnością tak. Z całego serca cieszę się razem z Tobą ☺

  2. Wzruszyłam się czytając Twój komentarz .. dziękuję 🙂

  3. Piękna relacja <3 Dużo emocji, wspaniale się o tym czyta, usmiech sam pojawia się na twarzy 😀 Zazdroszczę takich przeżyc, mam nadzieję że kiedys będę miec taka okazję, ale cieszę się, że Ty masz takie wspomnienia. Usmiech od osoby która kochasz tak mocno, tym bardziej w chwili w której ona jest w swoim artystycznym transie, robi to co najbardziej kocha na swiecie, jej emocje sa takie wielkie i takie pozytywne i wtedy patrzy na ciebie to cos bezcennego, dla mnie bardziej emocjonujace niż przy rozmowie w cztery oczy. I w dodatku złapał Cię za rękę w momencie w którym Ty się nawet nie spodziewałas, dla mnie to większe wyznanie podziękowania i miłosci do Ciebie, tak bardzo kochajacej fanki, niż gdyby wypowiedział to werbalnie

Dodaj komentarz

*