Queen+Adam Lambert- wywiad

By Ivaa

Oto trzyczęściowy wywiad z Brianem May,Rogerem Taylorem oraz Adamem Lambertem przed Summer Festivals Tour. 

Tłumaczenie-Annie

[Odpowiedzi na każde pytanie – nie znamy dokładnej treści – są od siebie oddzielone. Niektóre wypowiedzi są tłumaczone bardziej z kontekstu niż dosłownie, bo Brian i Roger używają wielu idiomów – przyp.tłum.]

Część1

Roger: Kochamy naszą pracę, to jest to, co robimy. Wiesz, Brian i ja robimy to już od wielu lat. Brian robi wiele innych rzeczy, a ja po prostu robię rock’n’roll.

Brian: Och, ty robisz inne rzeczy!

Roger: No i to jest moja praca. To jest moje życie.

Brian: To jest praca, prawda? To jest to, co, no wiesz, przyniosło nam sukces na świecie. I my zawsze to kochaliśmy. Roger i ja mamy długą wspólną historię. Odkąd byliśmy chłopcami. I to jest wspaniałe. Tak bardzo się cieszę, że nadal możemy to robić. Spędziliśmy połowę życia tworząc to dziedzictwo, piosenki i cały kontekst. A teraz nadal możemy się tym zajmować. I to wspaniałe, że mamy Adama, bo bez niego… Potrzebujesz jakiejś wyjątkowej postaci i mamy kogoś takiego w Adamie. I to jest dar od Boga. Ja nazywam go darem od Boga.

Adam: Ci goście mogą grać za wszystkie czasy. To takie… To naprawdę niesamowite, bo wiesz, słuchasz riffów, przejść i innych, które brzmią jak… jak oryginał. Masz wrażenie, że jesteś na nagraniu. Wchodzę na scenę i myślę sobie: [piskliwym głosem] „Zacznijcie nagrywać, to jest cudowne!”. To niewiarygodne. To naprawdę… Nie da się zaprzeczyć ich umiejętnościom i talentowi.

Roger: Ja nawet nie myślałem, że kiedykolwiek dojdziemy do tego wieku. Nie myślisz o tym, no wiesz. Nadal wewnątrz czuję się trzydziestopięciolatkiem.

Brian: Ja tak jak Roger, jestem zaskoczony, że nadal to robimy. Nigdy bym nie pomyślał, że nadal będę mieć w tym udział. Wiesz, zbliżam się powoli do siedemdziesiątki. I mając tę siedemdziesiątkę wbiegam na scenę z nim [pokazuje na Adama], a on jest tym młodym chłopakiem pełnym młodzieńczej energii i tak dalej. Ale ja to kocham. Cieszę się, że możemy to nadal robić. To jest wspaniałe. I nadal cieszy to ludzi.

Roger: Myślę, że nikt nie patrzy tak daleko w przyszłość. Nie wiem, co będziemy robić w przyszłym tygodniu!

Adam & Brian: I jutro też.

Roger: I to jest wspaniałe. I jestem bardzo podekscytowany, że będziemy grać w tych wszystkich wspaniałych miejscach w Europie, gdzie jeszcze nigdy wcześniej nie byliśmy.

Roger: Musisz to robić na pewnym poziomie. Myślę, że kiedy zorientujemy się, że nie potrafimy już utrzymać tego poziomu, to wtedy może to być czas, żeby [pokazuje palcem gest obcinania głowy].

Brian: Nie wiem, gdzie znajdujemy energię. Mamy ten entuzjazm, który ciągle nas nakręca. Wiesz, my kochamy grać. I mamy tu możliwość grania ze wspaniałym artystą [pokazuje na Adama] i w pewnym sensie bycia Queen. To rzecz magiczna. Nie sądzę, żebym ja czy Roger kiedykolwiek przypuszczał, że coś takiego się stanie. Myśleliśmy, że to skończone, kiedy straciliśmy Freddiego. Ale znalezienie tego mężczyzny [pokazuje na Adama], możliwość grania jako Queen, grania tych wszystkich piosenek, zobaczenia tych szczęśliwych twarzy… to jest cud. To jest wspaniałe.

Roger: Tak, aby mieć możliwość, by stworzyć taki wielki, spektakularny show, gdzie staramy się grać równie intensywnie co kiedyś, potrzebujemy świetnego wokalisty, który potrafi zaśpiewać te piosenki. I wiesz, ten facet [pokazuje na Adama] jest świetnym wokalistą.

Adam: A to jest wspaniała muzyka do śpiewania. Te piosenki są tak wspaniałe, ponadczasowe i publiczność zna każde słowo. Te hity były częścią życia tych ludzi przez tyle lat, dlatego możesz wykonywać piosenki, które mają taką głęboką więź z publicznością. I one wszystkie satysfakcjonują inną emocję. Wiesz, w tych momentach, kiedy naprawdę chcesz zaśpiewać coś głębokiego, na przykład w Who Wants To Live Forever, które ma tyle dramatyzmu w sobie. Albo The Show Must Go On też jest takie dramatyczne. Z kolei Somebody To Love jest czymś, z czym mogę się utożsamiać, ponieważ… [szlocha i robi smutną minę]

Brian & Roger: Awww!

Adam: No i wiesz, one wszystkie są bardzo specjalne.

Roger: To była piosenka, z którą utożsamiał się też Freddie.

Adam: Somebody To Love naprawdę mówi to, co wszyscy czują w pewnym momencie w ich życiu. Ale wszystkie te piosenki tak mają. Nie umiem wybrać ulubionej, bo one wszystkie są świetne i każda z nich ma coś, co czyni je świetnymi. Na przykład, jak śpiewasz Radio Gaga, to publiczność tak wspaniale bierze w tym udział. Czegoś takiego nie ma w żadnym innym momencie koncertu, tylko na Radio Gaga. Publiczność jest wtedy taka energiczna i ta choreografia, którą tworzą razem… W trakcie tej piosenki podbiegałem do publiczności i to było tak ekscytujące. Kocham wszystkie, z różnych powodów.

Dziennikarka: Kiedy macie przed sobą dziesiątki tysięcy kobiet, mężczyzn, którzy krzyczą twoje imię i są gotowi, by zrobić wszystko, jak utrzymujecie w sobie „normalność”?

Brian: Nie wiem, czy zostajemy normalni.

Adam: Ja nigdy nie byłem normalny.

Roger: Nie jesteśmy normalni.

Brian: Próbujemy…

Adam: To część sekretu.

Brian: I to bardzo miłe. Naprawdę walczyliśmy, aby mieć w sobie to szaleństwo.

Roger: Próbowałem różnych sposobów, ale nie zadziałały.

Część 2

Adam: Moja pierwsza reakcja to wielkie podekscytowanie, szok i niedowierzanie. Moją następną reakcją, powoli ale na pewno, był strach. Myślałem sobie: „O Boże… Ci fani mnie zabiją. Pewnie mnie nie polubią… Czy ja w ogóle poradzę sobie z tą muzyką?” Dlatego kilka pierwszych koncertów było trochę… onieśmielających, prawdę mówiąc. Ponieważ nie wiedziałem. Nie wiedziałem, jak to wszystko pójdzie. Ale to było cztery lata temu. A teraz…
Roger: On naprawdę umie sobie z tym poradzić.

Brian: Głos jest wystarczający. Głos tego mężczyzny jest niesamowicie dobry. Ale ma on też wiele innych zalet. Jest świetnym showmanem i świetnie interpretuje materiał, który tworzymy. I on…
Adam: A moda? No wiesz, moda.
Brian: [patrzy z powątpiewaniem] Czy ja zapomniałem o modzie?
Adam: Oczywiście, że moda.
Brian: No, on jest dość przystojny. A my go kochamy. Wiesz, dobrze się z nim dogadujemy i lubimy robić to, co robimy. To dla nas fantastyczna możliwość, by wyjść tam i robić to, co Roger i ja zawsze chcieliśmy robić.
Roger: I co jest bardzo ważne, on ma siwe włosy.
Brian: Tak, to też pomaga.
Adam: [śmieje się] Zafarbowałem je, żeby się wpasować.
Brian: Ale to tylko dzisiaj.
Adam: Są nowe. [pokazuje na fryzurę]

Brian: Mieliśmy okazję zobaczyć Adama podczas pracy. No i po raz pierwszy spotkaliśmy go w finale Amerykańskiego Idola. Widzieliśmy go wcześniej w amerykańskiej telewizji zanim nasze ścieżki się skrzyżowały. I pomyśleliśmy sobie: „Hm, to byłoby niezłe.” Ale w tamtym czasie nie było, jak to zrobić. Kiedy pojawiła się możliwość, żeby z nim pracować, po prostu z niej skorzystaliśmy. Zagraliśmy jeden koncert w Dublinie…
Adam: Tak, na European Music Awards.
Brian: Zagraliśmy trzy piosenki. I wtedy my i wszyscy wokół zrozumieliśmy, że to jest to.
Adam: I pamiętam, jak po tym wszystkim, odbyło się takie jakby afterparty: usiedliśmy, napiliśmy się czegoś, pogadaliśmy i… To było takie dobre uczucie, dobre połączenie. I to tak nagle. To jest bardzo ważne. To duża część tego, co sprawia, że nasza współpraca działa. Na scenie to jest magia, ale poza nią… My się po prostu lubimy. Dogadujemy się. I to jest bardzo ważne.

Adam: To jest takie… legendarne. To jest kultowy zespół rockowy, jeden z najlepszych zespołów rockowych wszech czasów. A Freddie jest jednym z moich idoli, i to od dawna. Jako wykonawca, razem z jego zachowaniem na scenie, wokalem, muzykalnością. Więc tak, to była ciężka sprawa.
Roger: No i wielki show.
Adam: Tak!
Brian: Ile ludzi tam wtedy było, na twoim pierwszym show? Czterdzieści tysięcy?
Adam: Tak, pierwszy pełny show.
Brian: Tak, on był świetny. Wychodzi tam… No i, nie wiedziałbyś.
Adam: Czterdzieści tysięcy? Raz było prawie czterysta tysięcy, nie? Wtedy, na Ukrainie.
Brian: Tak, to było wielkie.
Adam: Ogromne!
Dziennikarz: To wydaje się być dość mały koncert, w porównaniu do kilku setek tysięcy na Ukrainie.
Adam: Taak… No wiesz, łatwizna. Dzieliliśmy scenę z Eltonem Johnem. To nic takiego. Bez presji, taa… Wszystko jest okej.
Roger: No wiesz, musieliśmy mieć jakiś support.
Adam: Z dziewięcioma dni prób…

Adam: Pamiętam, jak byłem dzieckiem i na sportowych wydarzeniach słyszało się We Will Rock You albo We Are The Champions. I nie jestem w tym sam. To jest element życia każdego. Te piosenki tak głęboko wbiły się w kulturę na całym świecie, nieważne skąd jesteś. Więc, kiedy zebraliśmy to wszystko, czułem się początkowo onieśmielony, bo to takie legendy. Ale przez ostatnie cztery lata coraz lepiej idzie nam współpraca na scanie. I to jest ogromne szczęście, móc występować z piosenkami, które są tak kultowe. Gdzie publiczność zna każde słowo.

Adam: Freddie był niebywały. Jest mityczny. To też część mojej niepewności na początku, bo wiedziałem, że będą mnie do niego porównywać. Zastanawiałem się, jak do tego podejść. Muszę powiedzieć, że Brian i Roger przywitali mnie z otwartymi ramionami, kiedy zaczęliśmy razem pracować. I myślę, że to jest ważny powód, dlaczego to wszystko odniosło sukces.

Brian: My nigdy nie szukaliśmy kogoś, aby zastąpił Freddiego. Nawet przez moment, myślę, że Roger się tu ze mną zgodzi. Ale nagle pojawił się ten gość, który potrafi zaśpiewać te piosenki i my widzimy go w telewizji, jak to robi i myślimy sobie: „Wow. Jak ciekawe musiałoby to być, gdybyśmy mogli raz jeszcze pokazać się ludziom i zagrać te piosenki.” I nagle mamy gościa, który sobie z tym poradzi. I to nie tylko jego głos, który jest niesamowity sam w sobie, ale też jego zachowanie na scenie. No i po prostu jest on sympatyczną osobą. To taki bonus. Zdaliśmy sobie sprawę, że go lubimy…
Adam: Awww!
Brian: …że lubimy, z nim przebywać. I że możemy tworzyć. Możemy robić to, co zawsze roilibyśmy. I to jest świetne. To jest wspaniałe.
Roger: Tak. Ale również znalezienie głosu, który pojawia się raz na pokolenie, no wiesz… Jesteśmy szczęściarzami.
Adam: Ale myślę też, że… Czuję, że te piosenki i spuścizna Freddiego dają mi mnóstwo wolności. Wiesz, nie ma w tym materiale wielu ograniczeń. Freddie był superteatralny, dramatyczny, jego głos był bardzo dynamiczny. W tym materiale nie ma nic, co nakazywałoby mi się powstrzymywać. To naprawdę dobra zabawa.

Brian: Freddie pojawia się w naszym show. Fragmenty z Freddiem pojawiają się, a Adam śpiewa z nim nawet swego rodzaju duet. Freddie definitywnie bierze w tym udział. No wiesz, on jest w naszych życiach tak czy siak. Myślę, że Roger też to czuje. Nie ma dnia, żebyśmy nie odnosili się do niego w jakiś sposób. Ten jego zadziorny uśmiech, śmiech. No wiesz… A na scenie zdecydowanie jest elementem koncertu. I my to kochamy. Bo Freddie zawsze jest częścią Queen, jak mógłby nie być?
Roger: I zawsze będzie fragmentem takiej naszej osobistej tapety.
Brian: I Adam świetnie daje sobie z tym radę. Widzę to każdego wieczora. I może to nie do końca prawda, bo teraz każdy wie, kim on jest i kim my jesteśmy, ale w ciągu tego czasu widziałem publiczność, która na początku wygląda na: „Och, co to za gość:? Lubimy go? Nadaje się?”…
Adam: Tak, to zabrało trochę czasu (?)
Brian: …a w ciągu trzeciej piosenki: „Boże, kochamy tego gościa!”…
Adam: Aww, dziękuję!
Brian: Bo on jest bardzo otwarty. On mówi: „Nie mogę być Freddiem Mercurym. Czy to w porządku?”, a oni na to: „Tak! To w porządku!”. I to naprawdę jest w porządku. Bo Adam – i Freddie by się z tym zgodził – ma mnóstwo atrybutów, aby być gwiazdą rocka numer jeden na świecie. On po prostu je ma.

Adam: Niektóre słowa w Don’t Stop Me Now są naprawdę jak karabin maszynowy. Można sobie połamać język! [śmieje się] Są tak szybkie!
Roger: Tak samo z Keep Yourself Alive.
Adam: Och, Keep Yourself… to też!
Brian: Tak, to niemożliwe. Freddie tego nienawidził.
Adam: I Stone Cold Crazy. To jeszcze jedna taka. To jest prawdziwy ostrzał. Mnóstwo słów i one są naprawdę szybkie. Ale świetne.

Brian: Z kolei podczas Who Wants To Live Forever on przechodzi samego siebie. To, co on z tym robi… I myślę, że Freddie by się zgodził, to jest niesamowite. Ta piosenka ma bardzo konkretną wymowę, ale jest ich bardzo wiele. Adam ma wolność. Nie mówimy mu, co ma robić. Naprawdę. On po prostu przychodzi i mówi: „Mogę zrobić to, mogę zrobić to.” A my się na to zgadzamy. Pracujemy nad tym i myślę, że się rozwijamy. Myślę, że to Adam utrzymuje nas w tej grze, co nie, Roger?
Roger: Absolutnie. I byliśmy razem dookoła świata.
Brian: Zrobiliśmy mnóstwo.
Roger: Dlatego teraz jest już to ustalone.

Dziennikarka: Jak trudnym zadaniem jest wejście w buty Freddiego Mercury’ego?
Brian: Te buty są… [chwyta Adama za but]
Adam: Wiesz, przynoszę swoje własne buty na koncert.
Brian: [śmieje się] Tak!

Część 3

Adam: To będzie impreza. Tak ogólnie rzecz biorąc.

Roger: Tak.

Adam: Ogromna impreza.

Brian: Nie mamy żadnych zasad. Nadal jesteśmy Queen, które może robić to, co mu się podoba. Mamy trochę fajnych hitów do zagrania i możemy bawić ludzi przez dwie godziny bez żadnych limitów.

Roger: I zrobić wszystko bardzo spektakularnie. (?)

Brian: To jest wielkie. Wielkie show.

Roger: To wielki, wielki show.

Brian: Mamy tę możliwość, by pracować z Adamem. Myślę, że jakbyśmy go nie mieli, Roger i ja nie robilibyśmy tego wszystkiego. Taka jest przypuszczalnie prawda. On jest taką szansą, by interpretować kanon, jaki stworzyliśmy. Ludzie tego chcą, my możemy to zrobić i ciągle sprawia nam to radość. Szczerze, to nie sądziłem, że będziemy mieć okazję z nim pracować. On też jest twórcą, ma co robić. Ale jak już dostaliśmy to okno możliwości, to czemu z niej nie skorzystać i uszczęśliwić ludzi?

Adam: Ta podróż, jaką z nimi przeżyłem do tej pory, była niesamowita. Pracujemy razem już od jakichś czterech lat. I za każdym razem mam wrażenie, że to się rozwija. To bardzo ekscytujące, bo za każdym razem czuję, że znajdujemy coś nowego. Na początku ta więź była silna, ale ja byłem wciąż onieśmielony samą ideą śpiewania dla Queen, więc myślę, że były takie momenty, kiedy nerwy brały nade mną górę. Ale teraz, myślę, że czujemy się bardziej komfortowo, znamy się i swoją mowę ciała, ich stosunek do muzyki… I kiedy wchodzimy razem na scenę, to jest to po prostu świetna zabawa.

Roger: I na scenie dzieje się mnóstwo magii. Dobrze się bawimy. Adam ma świetne poczucie humoru, które rozluźnia wszystko.

Adam: Dzięki Bogu, że je rozumieją. [śmieje się]

Brian: Setlista będzie trochę inna, chociaż jeszcze tego nie ustaliliśmy. Nie zaczęliśmy jeszcze, naprawdę nie zaczęliśmy jeszcze pracować nad setlistą. Ale wiesz, świat jest nasz, możemy robić, co chcemy. Ja mogę śpiewać wszystko. Na razie szukamy nowych pomysłów.

Roger: Chcemy też wyglądać trochę inaczej. Bardziej spektakularnie.

Brian: Lepiej się teraz znamy…

Adam: No jasne!

Brian: Rozwinęliśmy się i myślę, że mamy teraz znacznie więcej pewności siebie i swobody.

Roger: Byliśmy razem dookoła świata. Zdążyliśmy się przetestować.

Adam: Ja jestem szczęściarzem, bo myślę, że kiedy dowiaduję się różnych rzeczy o Freddiem, jakim był człowiekiem, jakie było tło dla niektórych tekstów, to czuję, jakbym go częściowo rozumiał. Nawet jako ktoś obcy, kto nigdy go nie poznał. Może mamy kilka cech wspólnych. Ja bardzo doceniam jego humor. Oglądam filmiki z jego udziałem i kocham to, jak wolny był na scenie. On w pewnym sensie robił wszystko, co mu się żywnie podobało przez cały czas. A ja czuję się tym bardzo zainspirowany. Dlatego wchodzenie na scenę i śpiewanie tej muzyki daje mi takie pozwolenie, żeby się wykazać. Bo Freddie nie miał ograniczeń. Ja po prostu nie mogę się doczekać, by znowu tam wyjść z tymi ludźmi [zaciera ręce].

Roger: Chcieliśmy wypróbować jakichś nowych pomysłów tak między nami. Ale jeszcze nie zebraliśmy setlisty, więc myślę, że wypróbujemy czegoś nowego.

Brian: Też żeby zmieniło się doświadczenie na żywo.

Adam: Myślę, że ważne jest to, że mamy kilka momentów, kiedy Freddie pojawia się na ekranie, co ja uważam za bardzo wyjątkowe, bo możemy zaznaczyć jego obecność i wprowadzić go do koncertu, do publiczności. To bardzo ważne.

Brian: My zaczynamy z czystą kartką i potem zastanawiamy się, co tym razem możemy zrobić. Ale jesteśmy tak okropnie zmuszeni, żeby grać hity.

Adam: Mają ich za dużo.

Brian: Jest za dużo hitów, więc musisz zagrać jakieś hity. Ale oprócz tego można jeszcze… Nie ma nic takiego, czego nie moglibyśmy z Adamem spróbować, co jest wspaniałe.

Roger: Możemy zrobić naprawdę wiele. Na ostatniej trasie, na jakiej byliśmy w Ameryce Południowej, dołożyliśmy Ghost Town, jedną z piosenek Adama, do setlisty. Trochę przerobiliśmy ją na naszą.

Adam: To było bardzo ekscytujące.

Roger: Dość mocno ją zmieniliśmy. Dodaliśmy trochę takiego… heavy metalowego brzmienia.

Adam: To było naprawdę super. Głęboki, przyszłościowy house zderzony z progresywnym synth metalem. Spełnienie marzeń. To było niesamowite.

Adam: Musisz tam umieścić hity. To jest taka zagwozdka. A oni ich mają za dużo.

Brian: Za dużo hitów.

Adam: No bo Queen, sam wiesz, kultowy zespół, który ma za dużo hitów.

Roger: Za dużo hitów.

Adam: Musisz je jakoś wszystkie zmieścić oraz zorientować się, w jakiej kolejności je ułożyć. To też ma znaczenie. Nie może być na chybił trafił. Dużo się nad tym zastanawiamy, i to w sumie dobrze.

Roger: Rozmawiamy długo i ciężko o tym, co z czym współgra. Jak jednego wieczora coś nie gra, to następnego to zmieniamy.

Brian: To naprawdę jest show na żywo.

Dziennikarz: Czy to nie ryzykowne?

Brian: Tak, ale my to lubimy.


 Category: News Video Wywiady

Leave a Reply

*

error: Content is protected !!