Roger Taylor z Queen: „Znaleźliśmy drugą młodość z Adamem Lambertem”

Tłumaczenie wywiadu ( część, gdzie mówi o Adamie). Tłumaczenie-Annie.

ARTYKUŁ

(…)

Trasa w Azji jest następstwem waszego objazdu po europejskich festiwalach. Jak to było być znowu w trasie po Europie?

Och, mieliśmy rewelacyjną trasę po Europie. Myślę, że zagraliśmy 15 koncertów w piętnastu różnych krajach i było bosko, z wyjątkiem dwóch bardzo deszczowych [Ekhem, pozdrowienia dla pogody w Oświęcimiu – przyp. tłum.]. To wspaniałe, z Adamem Lambertem znaleźliśmy jakby drugą młodość. Idealnie do nas pasuje i jest niezwykle utalentowanym piosenkarzem i wykonawcą – świetnie się bawimy.

Myślisz, że wnosi coś nowego do materiału czy chodzi tu raczej o pozostawanie jak najbardziej wiernym oryginałowi?

Och nie, on na pewno wnosi coś swojego, ale ma wiele wspólnego z Freddiem Mercurym. Ma świetne poczucie humoru, co jest bardzo ważne, a także niebywałą skale głosu – te dwie rzeczy sprawiają, że idealnie pasuje do Queen. Dla nas to czysta przyjemność. Dość niespodziewana – Brian i ja nie spodziewaliśmy się, że jeszcze kiedyś będziemy występować pod nazwą Queen – ale to nasza czwarta lub piąta trasa [z Adamem] i oboje naprawdę uwielbiamy to robić.

Oczywiście Brian i Adam po raz pierwszy spotkali się w Amerykańskim Idolu, ale kiedy ty usłyszałeś o nim po raz pierwszy?

Tak właściwie, to gość, który jest naszym klawiszowcem wysłał mi maila z Ameryki pisząc: „O człowieku, musisz zobaczyć tego gościa w Idolu, który nazywa się Adamem Lambert”. Myślę, że śpiewał „A Whole Lotta Love” Led Zeppelin i pomyślałem sobie „wow”. A potem, czysto przypadkowo, zostaliśmy poproszeni, by wystąpić w finale Idola. Przyjechaliśmy i Adam zaśpiewał z nami „We Are The Champions”, a my byliśmy oczarowani jego głosem, a także tym jego trochę elvisowatym wyglądem, co też jest przyczyną nazywania go przeze mnie Camp Elvis [Camp może tu znaczyć obóz albo afektowany/teatralny/homoseksualny – przyp. tłum.] … Czy to miejsce czy osoba? Wydaje się pasować… ale bycie z nim w trasie jest zdecydowanie ciekawe.

(…) [Roger opowiada o tym, że Queen nigdy nie było jeszcze w Szanghaju]

Adam był tam już kilka razy. Opowiadał wam dużo na temat tego miasta?

Tak, mówi, że jest świetnie. Mówi „kocham Chiny”, więc na pewno dobrze się tam bawił. I rzeczywiście wygląda ono niesamowicie.

Macie dużo przed-trasowego reżimu, kiedy przygotowujecie się na takie koncerty?

Cóż, zawsze mamy dużo prób i choć myślę, że znaczna część ma miejsce w głowie, to próby przygotowują cię do tego fizycznie. A potem, tak tuż przed właściwym koncertem, śpiewamy razem zaraz przed wejściem na scenę, żeby zgrać się harmonicznie i rozgrzać struny głosowe. No i wiesz, Adam robi też kilka ćwiczeń. Ale przedtem przez jakieś dwie godziny jest bardzo cicho. Myślę, że wszyscy lubią być cicho i skupiać się na zbieraniu energii.

(…) [Roger opowiada o Rufusie i nagrywaniu albumów. Twierdzi, że nagranie nowego albumu mogłoby być trudne dla Queen, bo obecnie wszystko wygląda zupełnie inaczej, a i trudno byłoby stworzyć coś, co pasowałoby do takiego zespołu jak Queen, a jednocześnie było współczesne]

Czy to jest również powód, dla którego ciężko zdecydować się wam na nagranie nowego albumu Queen? Mówi się dużo o tym, czy zabierzecie Adama ze sobą do studia.

Nie, bo osobiście uważam, że powinniśmy i w sumie nie wiem, dlaczego jeszcze się za to nie zabraliśmy. Oczywiście Adam jest też bardzo zajęty swoją karierą, ale myślę, że powinniśmy, chociaż nie sądzę, by ludzie mieli oczekiwać jakichś radykalnych, wstrząsających rzeczy. Uważam, że moglibyśmy stworzyć trochę naprawdę wspaniałej muzyki z Adamem i powinniśmy to zrobić.

Czyli na razie żadnych konkretnych planów?

Żadnych konkretnych planów, ale myślę, ze to dlatego, że jesteśmy trochę za leniwi.

[Później Roger opowiada o tym, że nie wie, czy jeszcze pojadą w następne trasy, bo Brian i on są już dość wiekowi. Nie mówią jednak absolutnego stop odnośnie współpracy z Adamem.]


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*