Schon Magazine

Po trzech latach Adam pojawił się ponownie na łamach magazynu Schon. Tak jak ostatnio- wywiad i sesja zdjęciowa znajdują się wyłącznie online. Zdjęcia oraz tłumaczenie wywiadu w dalszej części newsa. Tłumaczenie-Gagda

WYWIAD

Adam lambert jest polimatą dzisiejszych czasów. Po tym, jak prawie dekadę temu wskoczył w świat gwiazd pop, Lambert nie zaprzestał transformowania rynku muzycznego – wszystko to, równocześnie walcząc o równouprawnienie. Zaczynając na zachodnim wybrzeżu, gdzie wciąż rezyduje, jego wczesne występy w musicalach i American Idol wytrenowały go, by odniósł globalny sukces. Od tego czasu zdążył się już wpisać w historię muzyki zarówno jako solo artysta z trzema udanymi albumami na koncie oraz jako członek kultowej grupy Queen. Na kilka dni przed nostalgicznym koncertem na NBC Wicked (Lambert był częścią Hollywoodzkiej wersji tego musicalu) złapaliśmy muzyka, by przedyskutować z nim temat nadchodzącej płyty, przeżyć, przerw od pracy oraz siły polityki.

-Właśnie skończyłeś serię koncertów z Queen w Las Vegas. Jak było?
Wspaniale! Ekscytującym było to, że graliśmy tyle koncertów w jednym miejscu, bo wcześniej robiliśmy jedynie trasy, więc cztery show w tym samym lokalu były czymś nowym, a Vegas… cóż, to Vegas, ale cały setup pozwolił nam czuć się jak na wyjeździe. Bawiłem się genialnie i wielu przyjaciół wpadło w odwiedziny, to było miłe.

-To super. Dziesięć koncertów w trzy tygodnie musiało być wyzwaniem. Jak ty się z tym czujesz? Bo wspomniałeś, że trasy to coś zupełnie innego… czy uważasz że są lepsze?
Tak właściwie, to było łatwiej niż na trasie. Dziesięć koncertów w trzy tygodnie to całkiem luźny grafik, więc szczerze mówiąc, mieliśmy dużo wolnego. Kiedy mieliśmy pierwszą trasę światową, graliśmy około 17, może nawet 20 koncertów w trzy tygodnie.

-Czyli wolisz koncerty w jednym miejscu?
Nie mogę chyba powiedzieć, że wolę – to było po prostu zupełnie inne. W byciu w trasie jest coś podniecającego, bo bez przerwy się przemieszczasz. I czujesz się dzięki temu świeżo. Ale naprawdę podobała mi się ta zmiana. Miejsca było mniej ,więc fajnie było grać w bardziej intymnych warunkach.

– Bardziej intymna atmosfera musi być miła… Występowałeś z Queen przez prawie dekadę, więc jak znajdujesz balans między karierą solo i zespołem? Myślisz, że kiedyś zostawisz jedną stronę, czy wolisz robić równocześnie i to i to?

Nie wiem… chciałbym mieć kryształową kulę! [śmiech] Nie mam pojęcia, co niesie przyszłość. Pracuję nad albumem i nigdy nie czułem aby koncertowanie z Queen negatywnie wpłynęło na moją pracę solo. Nie wydaje mi się, że muszę wybierać. Myślę, że te dwie rzeczywistości całkiem sprawnie koegzystują. Kolaboracja z Queen składa się z krótkich wyjazdów w trasę, a kiedy z tym kończę, wskakuję w tę drugą pracę. Zdaję sobie sprawę z tego, że minęło około trzech lat  od mojego ostatniego albumu, ale nie wydaje mi się, że opóźnienia są związane z tym, że jestem w trasie. Tu bardziej chodzi o biznesowe sprawy i o to, że ja potrzebuję czasu na kreatywność. Przez chwilę nie byłem pewien, co chcę robić, jeżeli chodzi o moją karierę solo. Teraz odkryłem nowe dźwięki i koncepty i jestem na drodze do wydania nowych utworów ale trochę zajęło mi to, żebym odkrył się na nowo w tym projekcie.

– Jak myślisz, dlaczego tak się stało? Co działo się w momencie kiedy nie wiedziałeś w którym kierunku iść jeśli chodzi o kreatywność?

Nie wiem. Chyba nic konkretnego się nie wydarzyło. Po prostu czekałem na inspirację, rozumiesz o co mi chodzi? Naprawdę zagłębiałem się w to, aby być autentycznym. Żeby wydobyć najbardziej autentyczne dźwięki i styl, na jaki mnie stać. Wydaje mi się, że kiedy fani patrzą na to z boku to pewnie myślą „o, wydałeś ten album, to wypuścisz też kolejny… teraz” [śmiech] Ale ci z nas, którzy zajmują się produkcją muzyki wiedzą, że to nie takie proste. To kreatywny proces. Nie możesz po prostu postawić pieczątki i zażądać żeby się samo stworzyło. I strona biznesowa jest równie trudna i skomplikowana. Myślę, że obydwie te sytuacje były interesującą podróżą. Ale jestem podekscytowany, bo teraz widzę już światełko w tunelu. [śmiech]

– Czyli prawie skończyłeś album? Czy wciąż nad nim pracujesz?

Wciąż nad nim pracuję ale zbliżam się do końca. Mam w zanadrzu niesamowite piosenki z których jestem bardzo dumny i nie mogę się doczekać aż pokażę je światu.

-Wypuścisz go końcem roku?

– Nie mam pojęcia. Staram się aby stało się to jak najszybciej.

– Więc jak ci idzie? Możesz powiedzieć nam cokolwiek o procesie tworzenia?

Wszystko idzie w porządku. Nie czuję żadnej frustracji. Kiedy znajdujesz się w studio z tekściarzami i producentami, zaczyna się pewnego rodzaju eksperyment. Siedzicie razem i zbiera się energia skierowana na tworzenie. Osobiście, zawsze wolałem pracować w małej grupie niż samodzielnie. Wnoszę moje umiejętności i wrażliwość i uwielbiam kiedy to łączy się z tym, co potrafią inni. Myślę, że praca w grupie daje mi najlepsze rezultaty. Wchodzisz do pokoju i nigdy nie wiesz z czym wyjdziesz. Więc w pewnym sensie jest to seria prób i błędów. Tworzymy rozrywkę, więc to musi naprawdę przemawiać do ludzi.

– Skoro chcesz, żeby twoja sztuka była ponadczasowa, to będzie spore wyzwanie. Czy możesz powiedzieć nam jakich motywów będziesz używał?

Myślę, że będzie tu pewien motyw wytrzymałości. Jest tu trochę o tym, żeby znać swoją moc. A jeżeli jej nie masz, to o tym, żeby ją odzyskać. Na pewno jest też trochę tęsknoty w poszukiwaniu intymności. O jej szukaniu i o tym, jak jest ulotna.

-To brzmi bardzo osobiście…

Bo to jest osobiste. I czuję się z tym świetnie. Może to nie jest album, który będzie chwytliwy. Chcę żeby był tak spójny jak to tylko możliwe.

– To super. Myślę, że to definiuje ciebie jako artystę. Bardzo otwarcie wypowiadasz się na teat LGBTQ+ i własnej seksualności. Nastąpiły naprawdę ciężkie czasy dla tej społeczności, szczególnie w Ameryce. Jaką radę mógłbyś dać tym, których dotknęły nowe porządki?

Myślę, że największym wrogiem LGBTQ+ w tym momencie jest obojętność. Chodzi tu o ludzi, którzy bez przerwy czują się jak ofiary i po prostu siedzą i nic z tym nie robią. To jest problem. Ale bardzo ekscytującym jest, że wielu ludzi się mobilizuje i zachęca do wzięcia spraw w swoje ręce. Musimy się włączyć w politykę. Uważam, że wielu liberałów i młodszych ludzi od dłuższego czasu uważa, że ich głos się nie liczy i nie mogą nic zmienić i to niestety tworzy aurę beznadziejności. Wiemy przecież, że zanim nastąpił obecny rząd, zmieniliśmy wiele. Postęp był naprawdę duży. Myślę, że teraz sięgamy punktu gdzie każdy musi się włączyć, albo nic się nie uda. Ludzie muszą się obudzić i doedukować. Szczerze mówiąc, wcześniej nie siedziałem za dużo w polityce. Ale zdaję sobie sprawę, tak samo jak moi przyjaciele, że czas się włączyć. Zdecydowanie czuję się zainspirowany i zmotywowany żeby coś zrobić i zachęcam innych, by również działali.

– Ale wcześniej też byłeś bardzo głośny jeżeli chodzi o sprawiedliwość. Czy uważasz, że teraz zaciera się granica pomiędzy społeczną sprawiedliwością a polityką się zaciera?

Na 100%. Zdaję sobie teraz sprawę, że najważniejszym jest pchać się  do przodu i włączyć się w politykę, bo podstawowe prawa człowieka zostają właśnie naruszane. Społeczność ludzi trans ostatnio otrzymała cios kiedy ludzie Trumpa najzwyczajniej powiedzieli, że trans ludzie nie istnieją. To po prostu idiotyczne. To tak jak z mówieniem, że klimat się nie zmienia, kompletny nonsens. Więc po prostu musimy zabrać głos.
Najgorsze jest to, że czuję jakbyśmy się cofali. Kiedy rządził Obama, tak pięknie szliśmy do przodu. Było wiele akceptacji dla różnych stylów życia. Mam nadzieję, że ludzie dookoła świata zdają sobie sprawę z ruchów politycznych w naszym państwie i z tego, że przecież większość ludzi jest przeciw temu. Naprawdę inspirującym jest kiedy widzę, że ludzie zabierają głos.

– Wszędzie znajdzie się ziarenko nadziei, tak myślę… żeby skończyć na lżejszym temacie, po tym jak wypuścisz nową muzykę, masz jakieś plany? Może wyjazd w trasę solo?

Na pewno bym tego chciał. Planów jeszcze nie ma żadnych, bo nie jesteśmy jeszcze w tym momencie na decyzje. To zabawne, bo kiedy odpowiadam na pytania fanów online, wiele razy pojawia się „kiedy to się stanie?” I cóż, nie mam nad wszystkim kontroli mimo, że bardzo bym chciał [śmiech]. Musze jeszcze połączyć wiele elementów. Niektóre z nich dotyczą artyzmu, inne biznesu, a jeszcze inne są poza moją kontrolą. Codziennie ciężko pracuję żeby dojść z tym na start. I na szczęście mam wspaniały team, który mi bardzo pomaga… staramy się! [śmiech]

– Dobrze rzeczy potrzebują czasu, więc myślę, że warto czekać.

Tak, mimo, że możliwym byłoby wydanie czegoś tak po prostu. Ale żeby zrobić to porządnie, muszę zająć się wszystkimi tymi nudnymi sprawami o które fani nie dbają, a jednak mają one znaczenie…

Zdjęcia


Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.