Schon-sesja zdjęciowa i wywiad

By Ivaa

Wczoraj PR Adama-Shoshanna Stone zapowiedziała ,,coś fajnego dla glamebrts”. Dzisiaj już wiadomo co to jest- nowy wywiad oraz sesja zdjęciowa dla magazynu SCHON. 

Niestety,materiał ten dostępny jest tylko w internecie ekskluzywnie,nie ma możliwości kupna w wersji papierowej.

Przechwytywanie

ZDJĘCIA

Schon_Magazine_Adam_Lambert2

Schon_Magazine_Adam_Lambert3

Schon_Magazine_Adam_Lambert4

Schon_Magazine_Adam_Lambert5

Schon_Magazine_Adam_Lambert6

Schon_Magazine_Adam_Lambert-1000x647

CQPkKc-WIAADtQD

*kliknij w zdjęcie,jeśli chcesz pobrać/zobaczyć w większym rozmiarze*

WYWIAD

Trajektoria Adama Lamberta to astronomiczna wspinaczka do bycia supergwiazdą muzyki pop. Pochodzący z zachodniego wybrzeża, ze świata musicali, dwudziestokilkuletni Adam niczym odrzutowiec wpadł w światła reflektorów ze swoim występem w Amerykańskim Idolu, a potem został na trwałe wpisany w karty muzycznej historii ze swoją zdumiewająco trafną współpracą z Queen. Adam jest kamieniem węgielnym współczesnej popkultury. Po krótkiej przerwie od czasu jego ostatniego albumu z 2012 roku, „Trespassing”, rok 2015 przywitał go ponownie, kiedy powrócił w pełni chwały z olśniewająco eklektycznym albumem, „The Original High”. Podczas jego trasy koncertowej z Queen, udało nam się złapać Adama w drodze do Rio, gdzie łączy promocję albumu z mini-trasą po Ameryce Południowej. Schön! rozmawia otwarcie z owym dżentelmenem – świeżo po swoim pas de deux1 z Mitsy (bardzo upartą zebrą) – aby podyskutować o Hollywood, męskich butach na obcasie od Yves Saint Laurenta, dorastaniu i wyrazach najwyższego uznania w środowisku gejów.

Schön!: Jak ma się Twój album?

Adam: Naprawdę dobrze, jestem nim bardzo podekscytowany. Ten wydaje się wręcz promieniować.

S: To jaka jest historia – współpracowałeś nad tym albumem z Maxem Martinem i Shellbackiem – jaki kierunek miałeś na myśli, kiedy się do nich zwróciłeś?

A: Max zajmował się Whataya Want From Me, co było moim pierwszym większym singlem, a Shellback podchwycił piosenkę. Zadziałało za pierwszym razem; jestem wielkim fanem ich pracy. To świetny glossy pop2, a z mojego pierwszego doświadczenia z tą dwójką mogę stwierdzić, że naprawdę wiedzą, jak dobrze zająć się wokalem.

Miałem demo nazywające się The Original High, które im puściłem, wcześniejszą wersję piosenki, a oni się w niej zakochali.

S: Nadal ma popowy rdzeń – było to dla ciebie ważne?

A: Chcę moich piosenek w radiu, chcę, aby ludzie je słyszeli, a ci dwaj naprawdę wiedzą, jak to zrobić. Inną rzeczą, która była w tym wszystkim przyjemna było to, że mogłem trochę się zrelaksować.

Kiedy siedzieliśmy i rozmawialiśmy The Original High było taką piosenką-odskocznią, takim melancholijnym spojrzeniem na pierwszy raz, kiedy coś zrobiłeś i jak nigdy nie ma to porównania z drugim razem. Nie chciałem robić czegoś w stylu gumy do żucia; nie chciałem być teatralny – to już robiłem. Czułem się, jakbym już zrobił to, co szalone, a teraz był gotowy, by poważnie popracować nad albumem.

S: W temacie narracji w piosenkach – czy są to scenariusze z prawdziwego życia?

A: Zdecydowanie. Jestem społeczną osobą. Lubię pić, lubię chodzić do klubów; lubię tańczyć. Mieszkam w Hollywood od piętnastu lat i to bardzo ciekawe miasto: z jednej strony może być pełne przepychu, i fantazji, i możliwości, i zawsze spotykasz pięknych ludzi. Ale drugą stroną medalu jest jego fałszywość i gołosłowność. Właściwie to chciałem omówić tę dwudzielność w piosenkach.

S: Wspomniałeś o bezmyślnym świecie – zgaduję, że Ghost Town jest oczywiście na tym skupione…

A: Zanim zacząłem pracować nad albumem, miałem kilka miesięcy wolnego. Po prostu odpoczywałem. Nie miałem nic do roboty. Byłem normalną osobą, a przynajmniej tak normalną, jaką jestem w stanie być. Spotykanie się z przyjaciółmi, randkowanie, to i tamto. I zacząłem zauważać, że w moim kręgu było jakieś odczucie rozczarowania. Aura, jak dla mnie, była wyczuwalna na zasadzie: wiesz, kim jesteś, twoja tożsamość jest wypracowana i dochodzisz do momentu, kiedy pytasz się „Czego chcę? Co uczyni mnie szczęśliwym?” zamiast „Co sprawia, że jestem silny?”. Masz inne cele, kiedy dorastasz.

S: To jak zmiana w filozofii życiowej, prawie… Więc jak poradziłeś sobie z pracą nad wokalem w przypadku tego albumu? Jak wyglądał proces nagrywania?

A: Zacząłem w Sztokholmie. Miałem tam być przez miesiąc, ale pobyt tam wydłużył się do dwóch. Była tam grupa młodych pisarzy i producentów nazywana The Wolf Cousins i oni naprawdę byli w wilczej norze, pod ziemią. Nie miałem społecznego życia w Sztokholmie, więc często byłem sam. To było dobre dla albumu. Myślę, że postawiło mnie to w dobrym miejscu.

S: W porównaniu z innymi twoimi albumami, jak stoi ten?

A: Myślę, że jest o wiele bardziej spójny. Pierwszy album to było takie zgadywanie. Wychodząc z Amerykańskiego Idola nikt tak naprawdę nie wiedział, jak wszystko się dla mnie potoczy, więc była to jak gra w zgadywanki. Chciałem zrobić nowoczesną odę do glam rocka, co było bardziej teatralne i ogółem pełne wszystkiego. Myślę, że ten album jest bardziej skupiony i odczuwa się go jako bardziej przyziemny. Jako wykonawca czuję się pewniej niż kiedykolwiek wcześniej w stosunku do tego, co potrafię zrobić.

S: Jak album zgrał się z twoją pracą z Queen?

A: To była taka huśtawka: zajmowałem się nimi naprzemiennie. Także wyszło to naprawdę nieźle. W tym czasie miałem demo jednej piosenki, które puściłem Brianowi May’owi i spytałem: „Chciałbyś zagrać tu na gitarze?”, a on odpowiedział „Jasne.” To było ekscytujące. Mowa tu o Lucy.

S: Zgaduję, że jednym z punktów kulminacyjnych twojej pracy z Queen, przynajmniej w Londynie, był występ na Nowy Rok. Który był genialny!

A: To była świetna zabawa. Kiedy powiedzieli mi, co będziemy robić, byłem taki: „Naprawdę?”.

S: „Sorry, jestem zajęty tego wieczoru!”

A: [śmieje się] Druga myśl brzmiała: „Co ja na siebie włożę?”. Naprawdę, byłem taki: „Czerwień. W tym roku mam ochotę na czerwień.” Czerwień na nowy rok, uroczyście!

S: Do tej pory nie raz porównywano cię z Freddie’m. Ale czego się od niego nauczyłeś? Co ci dał?

A: Kiedy widziałem stare video z jego udziałem, po prostu zaniemówiłem. Był taki wolny na scenie. Nie sądzę, by było to jakoś super-zaplanowane w jego głowie.

Kiedy zbliżał się czas koncertu, było to dla mnie bardzo onieśmielające, bo nie chciałem kiedykolwiek czuć się, jakbym go imitował Czułem, że byłoby to tandetne, ale zdecydowanie zwracałem uwagę na to, jakie były jego intencje: zarówno w pisaniu piosenek, jak i w wypuszczaniu ich oraz jego zachowaniu na scenie.

S: Masz taką niesamowitą energię z Brianem May’em i Rogerem Taylorem na scenie. Jaka jest wasza relacja?

A: Oni są świetni. To rodzinna atmosfera. Czuję się bardzo komfortowo. Mam dla nich najwyższy respekt i chodząc na próby i występy czuję, że jestem szczęściarzem mogąc być ich gościem. Stworzyli niesamowite piosenki i nadal chcą grać je dla swoich fanów. Dlaczego nie mieliby możliwości wyruszyć w trasę? Naprawdę uhonorowaliśmy Freddie’go. Są momenty koncertu, kiedy pojawia się on na ekranie i można usłyszeć jego głos. Uczcijmy tego mężczyznę, który był tak wspaniałą ikoną!

S: I nadal ma na nas wpływ. Wciąż ma wiele do powiedzenia, a to jest sposób, by dać mu dojść do głosu.

A: To oraz utrzymywanie piosenek żywymi! One są przeznaczone do grania na żywo, zwłaszcza taki gatunek muzyki. Nagrania są mistrzostwem.

S: Brian mówi, że bardzo zmieniłeś się i rozwinąłeś jako osoba odkąd zaczęliście razem pracować. Czy traktujesz to jako komplement?

A: Myślę, że on po prostu widział mnie, jak we wszystko się wdrażam. Kiedy spotkałem ich po raz pierwszy, wszystko po prostu się działo. Na koniec Amerykańskiego Idola występowaliśmy razem i wszystko było dla mnie nowa. Nagle miałem wyrobione imię. Teraz minęło sześć lat, czuję, że stąpam twardo po ziemi.

S: Poza bonanzą, jakim było Queen, miałeś też trochę rozwoju personalnego, zwłaszcza w przypadku stylu. Naprawdę posunąłeś się o krok do przodu jeśli chodzi o modę.

A: Myślę, że to jest tak samo jak ze śpiewaniem. Zacząłem po prostu przykładać więcej uwagi do mody. Zacząłem się więcej uczyć. Tak naprawdę patrzeć na artykuły wstępne, na kolekcje, rozumieć lepiej trendy, rozumieć, czego chcę, jak mój styl ma mnie wyrażać .

S: Tak przy okazji, chcę twoje buty.

A: Och, nowy Saint Laurent! Nie są wygodne. Nie są przeznaczone do chodzenia. Byłem parę dni temu w Paryżu i wyszedłem z przyjacielem mając je na sobie. Czułem się dobrze w tym stroju, ale szlag, czułem się tak: „Zapamiętać: do tej pary potrzebuję wkładek.”. To but do stania, nie do chodzenia.

S: Wracając do czasu przed Queen, kiedy wszedłeś do świata muzyki pop, ludzie od razu chcieli dać ci to wyróżnienie jako „artysta gej”. Był to problem czy ważna część twojej kariery?

A: To była ciekawa podróż, ponieważ przestałem się ukrywać, kiedy miałem osiemnaście lat. Pochodzę z bardzo liberalnej rodziny. Byłem w teatrze, więc nigdy nie było to dla mnie problemem. Dobrze się z tym czułem, kiedy się ujawniałem.

I nagle biorę udział w programie, gdzie nigdy nie pojawiło się pytanie „Jaką masz orientację?”. Nigdy bym tego nie ukrywał, ale nigdy nie było to też wspominane. Więc później, kiedy miałem wywiad do Rolling Stone, który zatytułowali jako „Ujawnienie się Adama” byłem taki, „ale ja już dawno to zrobiłem!”. Nie ukrywam się od wielu lat. To było dziwne uczucie, bo od tego zależała cała moja kariera jako celebryty. Od tego zależało, jak ludzie cię postrzegają, a media mogą przedstawić cię tak, jak im się podoba. Musiałem szybko nauczyć się, jak to wszystko działa. Niekiedy były momenty, kiedy mi to przeszkadzało, ale równocześnie była to świetna okazja, by uczyć ludzi i łamać stereotypy.

S: Nie jest to wielka odpowiedzialność?

A: Momentami było strasznie. Ale później, innym razem, kiedy spotykałem fana, on przyszedłby do mnie i powiedział: „Fakt, że jesteś tym, kim jesteś i nie przepraszasz, znaczy dla mnie bardzo wiele.”. To właśnie wtedy zacząłem czuć tak, no wiesz, że to ma większe znaczenie. To ekscytujące, by być teraz w takim punkcie krytycznym kultury.

S: Twoja szczerość i otwartość są tym, za co kochają cię twoi fani…

A: Mam taką nadzieję! Tu zdecydowanie jest związek, a jest to ciekawe, bo spotykam coraz więcej fanów, którzy są gejami…. Kiedyś mój wygląd był dość ekstremalny i bawiłem się z całym tym makijażem, brokatem, co sprawiało mi przyjemność, ale myślę, że była to reakcja na wszystko. Myślę, że niektórzy członkowie środowiska LGBT mogli na to spoglądać i myśleć sobie: „Błee!”.

S: Wyczuwam surową krytykę…

A: Mamy nasze własne zawstydzające wspomnienia, z którymi radzimy sobie jako społeczeństwo, a to mogło być po prostu coś, z czym się nie identyfikowali.

S: Jakie jest według ciebie najpopularniejsze błędne wrażenie odnośnie twojej osoby?

A: Teraz już nie wiem. Myślę, że starałem się to jakoś ogarnąć. Sądzę, że kiedy ubierasz ekscentryczne ubrania i występujesz pewnie na scenie, łatwo przypuszczać, że ktoś jest dupkiem albo divą, ale nie sądzę, że ja taki jestem. Oczywiście, miałem swoje momenty, ale jestem raczej dość przyjacielski.

S: I nigdy nie poprosiłeś o miskę pełną tylko niebieskich skittlesów?

A: Nie, nigdy! [śmieje się] Ale właściwie, kiedy jesteś w trasie, trudno trzymać się zdrowej diety. W LA jesteśmy rozpieszczeni wegetariańskim jedzeniem. Mogę być trochę świrnięty na tym punkcie. Nie narzekam na nikogo, to się nie zdarza. Naprawdę!

1pas de deux – duet w balecie klasycznym, taniec wykonywany przez pierwszego solistę i pierwszą solistkę, którego celem jest ukazanie ich kunsztu tanecznego. (źródło: Wikipedia)

2glossy pop – dosł. lśniący pop

Za tłumaczenie wywiadu dziękujemy @TheGlamWarlock

Wspomniano także,że premiera singla Another Lonely Night odbędzie się 13.11

————————————————————————–

Snapchat Adama:

https://www.youtube.com/watch?v=jvZsDcmlX_A&feature=youtu.be

CQI-f6PUcAAjG10

CQI-ffcVEAQWEWE

CQI-fKMUsAAuW2g

CQI-geJUkAA0uFW

Screencaps (c) IvaaLambert

 


 Category: News Wywiady Zdjęcia

Leave a Reply

*

error: Content is protected !!