VANGARDIST

Tłumaczenie wywiadu przygotowane przez @TheGlamWarlock(wywiad)  oraz Ivaa(wstęp).

LINK DO ONLINE WERSJI MAGAZYNU (strony 158-167)

12322502_10153734102304197_5422909399745961307_o

ADAM LAMBERT O SAMOTNOŚCI, JEGO NOWYM STYLU I MADONNIE.

Dla naszego numeru poświęconemu tatuażom VANGARDIST przeprowadził wywiad z odnoszącym wielkie sukcesy wokalistą pop i męska ikoną mody Adamem Lambertem, z którym porozmawialiśmy na temat jego nowego albumu, życiu artysty pomiędzy  blichtrem a rzeczywistościa tak jak o dorastaniu w blasku fleszy. Jego wielkie tatuaże na obydwóch ramionach pokazują nam już na samym początku, że dzieli swoją miłość również do sztuki.

VANGARDIST: Gratuluję nowego albumu – właśnie przesłuchaliśmy go w naszym biurze. Kocham piosenkę „Rumors”! Twoja nowa płyta wydaje się dojrzalsza niż pierwsza, którą wydałeś na początku swojej kariery. Czy czujesz się teraz dojrzałym artystą?

ADAM: Myślę, że to zawsze jest podróż. Nie ma konkretnego finiszu, rozumiesz? Nigdy nie poczujesz się tak: „Okej, zrobione, dobra. Teraz jestem dojrzały.”. Odczuwam to bardziej jak krok naprzód w moim rozwoju jako osoba i jako muzyk. Wraz z moimi producentami, bo to oni pomagają mi się dobrze ustawić. Myślę, że ten album jest o wiele bardziej zbalansowany i dynamiczny.

VANGARDIST: Twój nowy album często dotyka tematu samotności, jak już wspominałeś wcześniej. Czy jest to coś, co towarzyszy ci w świetle jupiterów czy masz tu raczej na myśli własne demony, z którymi musisz sobie radzić?

ADAM: Sądzę, że i jedno, i drugie. Myślę, że moja sytuacja ma swoje lepsze i gorsze strony. Ale myślę też, że to coś, co każdy odczuwa od czasu do czasu. To uniwersalne idee. Wszyscy mamy swoje momenty samotności. Jak jesteś singlem myślisz: „Chciałbym się zakochać.”, ale nawet w związku możesz się czuć samotnym na zasadzie: „Jestem z tą osobą, ale i tak czuję się samotny.” W ten sposób jest to uniwersalne.

VANGARDIST: Czyli nie tylko w blasku fleszy?

ADAM: Nie, nie tylko. To nie jest takie: „Och, jestem sławny. Żałujcie mnie”. To prawdziwe życie. Zdecydowanie prawdziwe. Tuż przed tym, jak zacząłem pracę na albumem, miałem trochę czasu wolnego. W Los Angeles, w którym mieszkam nie miałem nic do roboty. Spędzałem więc czas z przyjaciółmi, wychodziłem na miasto, chodziłem z ludźmi do restauracji, do kina, trochę randkowałem i po prostu żyłem normalnym życiem. Nie podróżowałem, nie występowałem, nie dawałem jednego wywiadu za drugim. Dobrze było mieć trochę takiego czasu przed rozpoczęciem nagrywania, żeby przypomnieć sobie, jak to jest żyć tak jak wszyscy. Normalnie.

VANGARDIST: Czy podróż do takiego odosobnionego miejsca, aby stworzyć te piosenki i teksty, była dla ciebie trudna czy też odpowiadało ci to?

ADAM: Pasowało mi to. W przeszłości moja muzyka zawsze miała jakiś koncept, była bardziej teatralna i efekciarska. Miałem wiele piosenek, które były dzikie i szalone. To zdecydowanie nadal jest część mojej osobowości, ale z tym albumem chciałem być szczery. Stać się prawdziwym, śpiewać o czymś, co czuję i o czym myślę. O bardziej osobistych tematach. Jestem dość otwartą księgą. Z łatwością się dzielę. Dla mnie był to kolejny krok, żeby otworzyć się jeszcze bardziej. Żyjemy teraz w ciekawych czasach. Masz więcej wyborów jako piosenkarz pop. Albo tworzysz muzykę, by stworzyć miejsce ucieczki, coś jak świat marzeń, gdzie ludzie mogą zapomnieć o swoim życiu, albo tworzysz muzykę, która sprawia, że ludzie mogą spojrzeć na swoje życie z innej perspektywy. I myślę, że ten album jest bardziej jak prywatny list. Moją intencją jest pokazanie: „To jest to, przez co przechodzę. Ja, Adam, jako osoba. A ty przechodzisz pewnie przez coś podobnego.” Więc właściwie nie jesteś sam, a my powinniśmy o tym zaśpiewać, razem poczujemy się z tym lepiej. I inna rzecz, która jest ciekawa w większości piosenek. Nawet jeśli mają trochę melancholijną historię, wciąż są radosne i zachęcają do tańca. Dlatego mam nadzieję, że beat i rytm mogą ci pomóc pozbyć się smutku jak lekarstwo.

VANGARDIST: Co sądzisz o dorastaniu w częściowym odosobnieniu, a teraz byciu w świetle fleszy i dzieleniu się swoją historią ze światem?

ADAM: Kiedy byłem jeszcze bardzo młody, w gimnazjum1, jakoś w szóstej, siódmej, ósmej klasie, byłem zdecydowanie samotnikiem. Ale w weekendy miałem swoją grupę, do której należałem. To właśnie tam miałem najbliższych przyjaciół. To tam najbardziej czułem się sobą. Ale było to tylko raz w tygodniu, a jak masz dwanaście lat, oczekiwanie na ten jeden, specjalny dzień wydaje ci się koszmarnie długie. Więc tak, to był dla mnie ciekawy okres. W liceum zacząłem spędzać więcej czasu z ludźmi. Miałem więcej przyjaciół, zajęć i innych takich. A potem jeszcze więcej, kiedy skończyłem dwudziestkę. Jestem dość społeczną osobą. Więc tak. Po gimnazjum nie byłem już taki odizolowany. Ale kiedy jesteś nastolatkiem, zaczynasz dopiero akceptować siebie, na przykład fakt, że jesteś gejem. Jak masz dziesięć czy jedenaście lat, myślisz sobie: „To dziwne. Jestem jakiś dziwny.” Ale potem dorastasz, przyzwyczajasz się do tego i myślisz: „Okej. Wreszcie zaakceptowałem siebie.”

VANGARDIST: Nie tak dawno byłeś na trasie z Queen. Jak to jest iść śladami tak wielkich osobowości? Jakiego nabrałeś w ten sposób doświadczenia?

ADAM: Cóż, na początku byłem dość onieśmielony samym pomysłem. Zdawałem sobie sprawę, że to święta ziemia. Freddie był niesamowity i nikt nigdy go nie zastąpi. To niemożliwe. To Freddie Mercury. Zrozumiałem jednak, że właśnie to chciałbym przekazać widzom. Też go kochałem. Też jestem fanem. Dlatego było dla mnie ważne, by dobrze wszystko zbalansować: oddawanie mu hołdu i jednocześnie dodanie czegoś od siebie – nie mogłem przesadzić w żadną stronę. To było dość trudne, ale na szczęście miałem Briana i Rodgera, którzy w zależności od sytuacji dawali mi zielone, żółte lub czerwone światło. Pracowaliśmy nad tym przez kilka lat. To zajęło lata, by dobrze się zgrać, ale kiedy przyszło do tej trasy koncertowej, czuliśmy, że wszystko idzie gładko.

VANGARDIST: Jaki wpływ ma to na twoje własne nagrania? Jest w nich jakaś inspiracja z waszego show? Nastrój albo energia?

ADAM: Myślę, że moja własna muzyka jest bardziej nowoczesna i elektroniczna. Queen to klasyka. Ale myślę, że cała sprawa z Queen to fakt, że próbowali różnych gatunków. I tym się inspiruję. Oni udowodnili, że dobra piosenka jest dobrą piosenką, a publiczność wyrusza w podróż wraz z tobą. Nie musisz pozostać w jednej szufladce. Nauczyłem się też, że moc uczuć jest ponadczasowa. I na tym albumie mam wiele współczesnych, elektronicznych struktur i innych, ale jego sercem są klasyczne, ponadczasowe piosenki. Mam nadzieję, że sięgnie on dalej niż tylko w 2015 rok.

VANGARDIST: Czy jest jakiś gatunek muzyczny, który dodałbyś do swojego osobistego stylu? Gdzie chciałbyś pójść i gdzie chciałbyś, by twoi fani poszli z tobą? Pokazałbyś im jakieś inne gatunki, jak klasyczny rock czy rock’n’roll?

ADAM: Myślę, że to interesujące. Amerykańscy fani poznali mnie przez Amerykańskiego Idola. I w Amerykańskim Idolu podążyłem ścieżką klasycznego rocka z większością piosenek, które śpiewałem. Znaczy, robiłem też coś innego, jak funk i tak dalej, ale większość z tego była taka retro i częściowo rockowa. Ale później, na przykład fani, których poznałem w Europie, poznali mnie przez moje videoklipy. Myślę, ze fani z innych krajów mają na mnie inne spojrzenie. A potem całe to bycie na trasie z Queen, wykonywanie piosenek z gatunku klasycznego rocka i spotykanie nowych fanów, było dla mnie czymś nowym i innym. To ciekawa podróż, czy też proces.
Lubię The Original High, ponieważ jest tam wszystko. Tak właściwie, to Brian gra na gitarze w jednej piosence, „Lucy”, więc, jak widzisz, są tam klasyczne riffy gitarowe, ale wciąż brzmi to jak hip-hopowy beat. Stare i nowe idzie ze sobą w parze. Myślę, że ten album należy do takich, których trzeba słuchać z otwartym umysłem i pozwolić im zabrać się gdziekolwiek będą chciały cię zaprowadzić.

VANGARDIST: To dobry sposób patrzenia. Wydaje się bardzo osobisty. Patrząc na ciebie na początku kariery, i patrząc na ciebie teraz, twój styl ubierania się zdecydowanie się zmienił. Jak teraz byś go opisał?

ADAM: Myślę, że idzie to w parze z moim nastawieniem do muzyki. Takie „Mniej znaczy więcej”. Wcześniej to było takie pytanie: „Jak dużo jestem w stanie na siebie włożyć?”. Jaką fryzurę, ile biżuterii, ile makijażu… i to było dobrą zabawą. To było to, co chciałem pokazać. Myślę, że teraz jestem bardziej wyrafinowany. Przykładam większą uwagę do klasyki, ale staram się patrzeć też na aktualne trendy. Kocham modę. Jestem fanem mody. Na Instagramie i Facebooku śledzę różne marki i bywam na pokazach mody. Uwielbiam ubrania. Staram się kierować moją wizję na to, co dzieje się na świecie.

VANGARDIST: To już moje ostatnie pytanie, w związku z twoim pierwszym singlem z albumu The Original High: czy odwiedziłeś już Miasto Duchów z Madonną?

ADAM: [śmiech] Powinniśmy. Wiem, wiem. Kiedy wyszła jej piosenka byłem taki: „Czekaj… przecież ja mam piosenkę zatytułowaną Ghost Town… Że co?!” Byłem zupełnie zaskoczony. Mój album był już skończony. Singiel był wybrany, a wszystko było zmiksowane i gotowe. To była wiosna, więc wypuściliśmy piosenkę. I wtedy otworzyłem laptopa, zobaczyłem listę piosenek na jej albumie. I byłem taki: „Co? Jak to?” Zwłaszcza, że jestem fanem Madonny. Znaczy, kocham Madonnę. Więc czułem się bardzo dziwnie, kiedy to się stało.
Może to jakieś dziwne połączenie. Pracowałem dużo z tymi samymi ludźmi, co ona, i myślę, że jest tu jakieś łącze. Nie wiem, co to. Podświadomie czy coś. Naprawdę spodobało mi się jej Ghost Town i zrozumiałem, że to dwie tak różne piosenki. Więc nie ma problemu.

VANGARDIST: Chcę tylko powiedzieć ci o najnowszych wieściach. Jak pewnie wiesz, Life Ball2 ma miejsce tutaj, w Wiedniu. HIV jest ważnym tematem dla społeczności LGBT, ale szczególnie dla społeczności heteroseksualnej, bo ci nie mają z tym aż takiej styczności – nie mają o tym tylu informacji. To wielki problem. A czujemy, że piętno HIV robi się coraz większe.

ADAM: Nawet wśród środowiska LGBT. Czuję, że jest piętno.

VANGARDIST: Jest, ale jest jeszcze gorzej, jak trafisz do społeczności heteroseksualnej. Dlatego zdecydowaliśmy się zacząć kampanię z Saatchi & Saatchi Switzerland, aby walczyć z tym piętnem.
Pomysł polega na tym, by wydrukować magazyn z krwią trójki ludzi zarażonych HIV pomieszaną z tuszem drukarskim.

ADAM: Świetnie! Podoba mi się to.

VANGARDIST: Mamy przy sobie jedną kopię. Więc teraz możesz pokazać, czy chcesz tego dotknąć i pokazać, że nie masz z tym problemu. Jeśli się zgodzisz, zrobimy tego zdjęcie. Możesz zatrzymać tę kopię. Jest dla ciebie.

ADAM: [Bierze ją od razu] Jasne! To świetny koncept. Bardzo mi się podoba.

1 Mowa tu o tzw. middle school, odpowiednik naszego gimnazjum, do którego uczęszczają uczniowie w wieku 11-13 lat. Obejmuje klasy od 6 do 8. Wspomniane później przez Adama liceum odnosi się do wieku 14-18 lat, tzw. high school.

2 Life Ball to show, gdzie Adam wystąpił w 2013 roku w stroju arabskiego księcia 🙂


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*